Zabiłem brata mego

In Sztuka, Teatr

Z nocy z 16 na 17 czerwca odbyła się już XII edycja Krakowskiej Nocy Teatrów. Organizatorami, poza rzecz jasna miastem Krakowem, jest Teatr KTO. Nie tylko jednak on brał w tym udział, a kilkadziesiąt innych teatrów i placówek. Spektakle można było oglądać nie tylko na scenie teatralnej, ale też na wolnym powietrzu. Jednym z nich była sztuka „Zabiłem brata mego”, wystawiana przez teatr Hothaus.

 

Początkowo spektakl “Zabiłem brata mego” miał być wystawiony na Rynku podgórskim, w tym samym czasie odbywał się jednak Podgórski Festiwal Muzyki i Tańca, w którym brało udział wiele zespołów z Europy środkowej i wschodniej. Dlatego przeniesiono go na Plac Niepodległości znajdujący się obok hali KS Korony. To nie był jeszcze koniec, gdyż spektakl, który miał się rozpocząć o godzinie 17:00, zaliczył półgodzinny poślizg. To jednak wyczerpało limit pechu i zgromadzone osoby mogły cieszyć się sztuką. Za scenografię robił odgrodzony kawałek placu, na którym znajdował się grill i mebel, wokół którego było mnóstwo książek.

 

 

„Książki ukazują pory na twarzy życia. Wygodni ludzie chcą tylko woskowych księżycowych twarzy, bez porów, bez włosów, bez wyrazu.” – Ray Bradbury „Fahrenheit 451”

 

„Zabiłem brata mego” zaczęła jedna z aktorek, która czołgała się po chodniku. Po chwili wstała i zaczęła tańczyć. Gdy przestała jej miejsce zajął jeden z aktorów, ubrany w odblaskowy strój, który przeszedł się po całej scenie i usadowił się na podwyższeniu, gdzie czytał książkę i tylko od czasu do czasu spoglądał na innych. Potem wkroczyła reszta aktorów, która zaczęła energicznie tańczyć w rytm muzyki. W pewnym momencie trójka z nich wcieliła się w rolę „opiekunów”, którzy zabrali kilku innym tancerzom trzymane przez nich kartki, które następnie zostały spalone. Jeden z nich w pewnym momencie się zawahał i zachował ostatni kawałek papieru. On też stał się jednym z głównych bohaterów.

 

 

Następnie pojawiły się aktorki. Jedna z nich wcieliła się w rolę „typowej” dziewczyny bez hobby, za to podążającej ciągle za trendami, zwracającą głównie uwagę na ubiór. Druga, która była bosa, była bardziej ekspresyjna i naturalna, choćby w wyrażaniu emocji. Bohater starał się zwrócić na siebie uwagę tej ładnej, aż w końcu się “spotkali”. Wtedy wkroczyła reszta aktorów, która odgrywała rolę blogerów. Jeden z nich mówił o zdrowym stylu życia; inna, że najważniejsze są paznokcie, kolejna zaś o tym, że należy być kreatywnym ale nic poza tym. Modna dziewczyna zdawała się zachwycona z każdym ich słowem, aż wrócił główny bohater. Ten zaczął tańczyć z kobietą z początku, chcąc zabrać jej następny kawałek papieru. Nie jednak, by spalić, lecz przeczytać, co mu się w końcu udało.

 

 

Wrócono do dwóch aktorek, które najpierw wspólnie tańczyły, by chwilę później ta modna zaczęła „bić” drugą, ciągle padającą na ziemię i się podnoszącą. Tej w końcu udało się stać i zaczęła krzyczeć, by w końcu zostać uciszoną przez drugą. Wrócił taniec o książkę, który skończył się na zbudowaniu schodów z książek dla protagonisty, który wręcz się zaczytał. Wokół czytelniczki, od której wszystko się zaczęło, reszta aktorów zaczęła tańczyć, co skończyło się na bezsensownym niszczeniu książek wokół niej. Główny bohater przyznał się do popełnienia niewyobrażalnej zbrodni (biblijnie przyrównał to do zabicia Kaina przez Abla), gdzie w końcu odszedł na bok, by w spokoju czytać książki. Aktorzy po kolei podnosili porozrzucane książki i gdy już się zdawało, że sami dołączą w jego ślady, znów zaczęli je bezmyślnie niszczyć.

 

 

Pod koniec “Zabiłem brata mego” włączył się milczący dotąd mężczyzna w odblaskowym stroju, który brał losowe książki z zamiarem ich spalenia. Oberwało się Mickiewiczowi, który niby pisał ku pokrzepieniu serc, ale w samym Panu Tadeuszu szlachta nic nie robiła, tylko się bawiła. Oberwało się Dantemu za opisanie piekła, oberwało się Słowackiemu. Po spaleniu pierwszej pytał się tłumu, czy „palimy”? „Boską komedia” się uratowała, ale przy Słowackim mocno namawiał do spalenia jeden z widzów, który zarzucał autorom brak patriotyzmu. Po tym sztuka się skończyła.

 

„Może książki pomogą nam choćby częściowo wyjść z tej klatki! Może mogłyby nas powstrzymać od popełniania wciąż tych samych cholernych wariackich błędów” – Ray Bradbury „Fahrenheit 451”

 

 

Nie bez powodu zamieszczam cytaty z najbardziej znanej książki Ray’a Bradbury’ego, gdyż od początku, to od momentu pierwszego spalenia, spektakl zdawał mi się jej parafrazą. Motyw odrzucania książek został jednak ubrany w nowoczesne strój. Co prawda i tu się je pali, tu jednak rolę współczesnych „guru”, przynajmniej dla młodych, odgrywają youtuberzy i vlogerzy, gdzie dziewczyna bezkrytycznie połykała wszystko to, co było jej podawane. Bez znaczenia czy mowa o byciu kreatywnym i znaleźć swój styl (a tak naprawdę podążać za trendami) czy o tym, że najważniejsze są paznokcie.

 

Zastanawiam się jak odczytywać „starcie” pomiędzy nią, a bosą aktorką. Nie wiem, czy to rywalizacja dwóch osób, czy tylko symboliczne przedstawienie sporu dwóch różnych natur w człowieku. Tej indywidualnej, jednostkowej, która nie boi wyrażać się swoich emocji oraz wyróżniać z tłumu. Oraz tej społecznej, która chciałaby być taka jak reszta, podążać wraz z tłumem. Tu następuje zderzenie – protagonista w końcu zaczyna czytać książki i staje się odszczepieńcem, dziewczyna zaś do nich dołącza. To kończy ich relacje.

 

 

Tym, co było też fajne podczas spektaklu, była jego interaktywność. W pewnym momencie z grilla zaczęło mocno dymić, stałem blisko sceny i wiało wprost w widzów. Tak samo jak pytania pod koniec o to, czy palimy książki. W przypadku „Boskiej komedii” książka została podarowana jednemu z widzów, który oponował przed spaleniem. Aktor zresztą pytał się tłumu, po co mu książki, po co ich czytanie. Jak pokazały badania Biblioteki Narodowej 38% Polaków przeczytało w ciągu ostatniego roku przynajmniej jedną książkę. Jak więc widać nie potrzeba wcale ich spalania, aby ludzie nie mieli z nimi kontaktu.

 

 

„Zabiłem brata mego” nie zadaje więc pytania „co by było gdyby”, tylko jasno pokazuje obecny stan rzeczy. Gdzie coraz mniej ludzi czyta, pomimo istnienia e-booków, a media internetowe i społecznościowe wypierają radio i telewizje. Co nie znaczy, że cokolwiek się zmienia, gdyż zamiast oglądać program telewizyjny ludzie robią to samo na YouTube. Może nawet lepiej, że ten spektakl był wystawiony nie w teatrze, tylko na wolnym powietrzu. Bo tak każdy mógł ją zobaczyć i być świadkiem niszczenia, spalania książek. Może właśnie to przekona któregoś z widzów do sięgnięcia ręką po jakąś lekturę?

 

„Zabiłem brata mego” – spektakl teatru tańca.

Reżyseria i choreografia – Aleksander Kopański;
Współpraca dramaturgiczna – Wojciech Dawid Terechowicz;
Pomysł kostiumów – Aleksander Kopański;
Aleksander Kopański, Anna Reichert, Zofia Szyrajew, Maria Szczepankiewicz, Maria Bieloumtseva, Marcelina Jasińska, Dobrochna Kogut, Dawid Kołcz, Kacper Mucha, Natalia Pitry, Karolina Stępień, Szymon Walawender, oraz Wojciech Dawid Terechowicz

 

 

You may also read!

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Ze śmiercią mu do twarzy – John Wick 3

Filmy o zawodowych zabójcach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. "Zabójcy" ze Stallonem i Banderasem, "Nikita", "Wanted", swojski "Killer"

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu