Trudne życie idolek – Shining Song Starnova

In Gamingowo, Rozrywka

Któż by nie chciał być celebrytą. Czy to znanym aktorem, cenionym piosenkarzem, odnoszącym sukcesy sportowcem lub wydającym bestsellery pisarzem. Nie ma jednak róży bez kolców, co pokazuje świetna powieść wizualna Shining Song Starnova. 7 dojrzałych historii objawi wam brutalny świat japońskiego rynku muzycznego.

 

W takie deszczowe dni jak ten, kiedy aż nie chce wyjść się z domu, możecie stanąć przed trudnym wyborem: zagrać w grę lub obejrzeć coś interesującego. Możecie też, tak jak ja, zagrać w jakąś grę z gatunku powieści wizualnej. W wielkim skrócie są to kilkugodzinne, interaktywne powieści, w których fabuła opowiadana jest w pierwszej osobie, historia jest nieliniowa, a sam wpływ gracza niewielki, ograniczający się zazwyczaj do kilku kliknięć. Nie inaczej wygląda to w Shining Song Starnova.

Gra jest ze studia Love in Space, które znane jest z serii gier Sunrider. Space opery, która jest mieszanką visual novel, gry strategicznej i RPG. Spotkała się z przyjemnym odbiorem, wyszły więc jej kontynuacje. Shinign Song Starnova utrzymana jest w bardziej realistycznych klimatach, o ile przedstawioną w grze Japonię można uznać za realną. Zamias walk robotów w kosmosie (o czym jest Sunrider) przewodzimy zespołowi muzycznemu w jego drodze do sławy. Nie jest łatwo, bo prowadzimy nastoletnią drużynę idolek. Są skandale, stalkerzy, a konkurencja robi wszystko, aby podkopać naszą reputacje. Ach, nie mógłbym zapomnieć o romansach, bo tych jest sporo i są one integralną częścią gry.

 

Producent muzyczny i wianuszek pięknych dziewczyn.

 

Zaczynamy jako początkujący producent (do którego wszyscy zwracają się per “Producent”), który postanawia stworzyć najpopularniejszy dziewczęcy zespół w historii Japonii. Największą popularnością cieszą się zespoły złożone z nastoletnich dziewczyn, wybór gatunku muzycznego jest więc prosty. Sęk w tym, że liczymy każdy jen, a nasza siedziba początkowo wygląda jak biuro z magazynem. Aby zdobyć pieniądze i prestiż chwytamy się czegokolwiek, choćby udziału w sesji zdjęciowej bikini lub podkładania głosu pod serial animowany. Nasz zespół składa się z 7 dziewczyn, mocno różniących się od siebie charakterem.

Mamy więc słodką i naiwną Sasami, którą inne idolki określają jako “owcę Starnovy”. Julie, która po części ma korzenie amerykańskie, mocno zaznacza różnice kulturalne i prowadzi się dosyć… otwarcie. Mika, która jest otaku, uwielbia oglądać anime i grać w gry komputerowe i sama zachowuje się jak postać z anime. Natsuki, która pochodzi ze wsi, zawsze jest optymistyczna i stara się tym zarazić innych, a także mówi wprost to, co myśli. Nemu, która chce zostać gwiazdą jak jej matka. Na pozór uśmiechnięta dziewczyna potrafi pokazać ostre pazury. Aki, która wygląda najbardziej dziecinnie, ale zachowuje się jak gwiazda i robi wszystko, aby stać się czołową postacią. Nic dziwnego, skoro od dziecka jest w biznesie muzycznym. I w końcu moją ulubioną Mariye, najstarszą członkinię zespołu. Jest ona byłą członkinią Quasar, najpopularniejszego girls bandu w Japonii, a wyleciała stamtąd ze względu na wiek. Jest cyniczna, ale przy tym najbardziej doświadczona, a poza tym wie, że to jej ostatnia szansa na bycie gwiazdą.

Z innych postaci warto wspomnieć dwójkę fanów, którzy zrobią wszystko, aby było o nas głośno, a także o naszych antagonistach, czyli Quasar. To wieloletnie gwiazdy, zwyciężające każdy możliwy konkurs, ale są prowadzone w brutalny sposób. Kto spada w rankingu popularności wypada, o co dba ich producent, Kamijou. Jest jeszcze Oda, czyli stary rekin interesu, który reprezentuje wszystko co złe w kapitalizmie.

 

Mało klikania, za to audiowizualnie.

 

Shining Song Starnova to typowy przedstawiciel powieści wizualnej, więc nie można oczekiwać wiele interakcji ze strony gracza. Pierwsza połowa gry to historia “od zera do bohatera”, w której nasze wybory nie mają większego znaczenia. Znacznie ciekawiej robi się, gdy przychodzi do wyboru liderki zespołu. Każda z siedmiu opowieści skupia się na wybranej dziewczynie, i bynajmniej nie są to krótkie historyjki. Każda ma tak po 2-3 godziny, a zobaczenie całości zajmuje tak około 30 godzin.

Graficznie prezentuje się dobrze. Jest tak kolorowo i zdarzy się tyle błysków, że niektórych może to przyprawić o epilepsje. Acz ja nie narzekałem. Całość wygląda jak porządne anime i biorąc pod uwagę długość ogląda to się jak anime. Postacie wyglądają realistycznie (na ile można to tak nazwać) i nie należy się spodziewać przesadzonego ich wyglądu.

Za to największe uznanie należy się za muzykę, ale to w końcu opowieść o girlsbandach. Nie uważam się za wielkiego fana J-rock (acz zdarza mi się go słuchać), ale ten tutaj jest naprawdę pierwszej klasy. Muzyka lecąca podczas gry wpada w ucho i nie znudzi was ani zmusi do jej wyłączenia, a piosenki naszego zespołu i Quasar słuchałem nawet skończeniu całości. Może to nie jest najlepszy soundtrack, z jakim miałem do czynienia, ale jest czego posłuchać.

 

Dojrzałe historie, nie tylko ze względu na seks.

 

Na początek zaznaczę jedną rzecz: gra zawiera erotyczne momenty. Na dobrą sprawę seksu jest sporo, i to jest jeden z powodów dla którego ten tytuł polecam dojrzałym odbiorcom. Jeśli kogoś to by mierziło, to istnieje opcja wyłączenia pikantnych scen. Ale równie mocne (o ile nie mocniejsze) są historie dziewczyn. Przez pierwszą połowę Shining Song Starnova wydawała mi się prostą i radosną opowieścią, z kilkoma poważniejszymi momentami. Wszystko zmieniło się wraz z wyborem liderki, gdy fabuła zaczyna kręcić się wokół niej.

Od czego tu zacząć… Kontrowersyjne prowadzenie się w myśl zasady “nie ważne co mówią, byle mówili”. Różnice kulturowe pomiędzy Japonią i resztą świata. Nadmierne ambicje rodziców wobec dzieci, które mają być perfekcyjne. Ciągłe parcie aby być gwiazdą. Brak akceptacji ze strony dorosłych. Adopcja. Problemy psychiczne. Wykluczenie społeczne, które zamyka w subkulturze. Samobójstwa. Alkoholizm. Stalking. Homoseksualizm. Molestowanie seksualne i pedofilia. Całkiem sporo jak na grę o zespole muzycznym.

Na końcu może być happy end, może też być złe zakończenie. Tytuł zadziwił mnie swą głębią, bo historie nie są głupie, jak też nie brak im realizmu. Pokazują, że kto ma pieniądze może sobie na więcej pozwolić i nie zawsze prawo stanie po właściwej stronie. Obejrzałem całość w 100% i nie narzekam, mogę nawet powiedzieć, że to jedne z najlepszych fabuł, jakie widziałem w grach ostatnimi laty.

 

Czy warto obejrzeć?

 

Celowo napisałem obejrzeć, a nie zagrać, bo więcej tutaj oglądamy niż gramy. I muszę przyznać, że tak, Shining Song Starnova jest warta poświęconej jej godzinom. To romansidło zaskoczyło mnie naprawdę głębią swoich historii, często wzruszających. Brutalnie pokazuje nie tylko rynek muzyczny, gdzie wszystko kręci się wokół pieniędzy, ale też różne ludzkie dramaty. Historie postaci są realistyczne i pokazujące, że bycie sławą ma swoją mroczną stronę, pełną konfliktów i wyrzeczeń. Jeśli jesteście fanami cyfrowych romansideł, to powinna być wręcz dla was pozycja obowiązkowa. Podobnie w przypadku fanów visual novel. To chyba jedna z najlepszych obecnych takowych pozycji. Nie znudzi was historią, a będzie co oglądać (i słuchać).

You may also read!

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Ze śmiercią mu do twarzy – John Wick 3

Filmy o zawodowych zabójcach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. "Zabójcy" ze Stallonem i Banderasem, "Nikita", "Wanted", swojski "Killer"

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu