Star Wars Rule the Galaxy

In Gamingowo, Rozrywka

W świecie “Gwiezdnych Wojen” nigdy nie ma spokoju. Oto Najwyższy Porządek pragnie podbić wszechświat. Ruch Oporu stara się im przeszkodzić. Możesz mu pomóc, grając w “Star Wars: Rule the Galaxy”.

 

Czasem aż ciężko uwierzyć, że teraz możemy się cieszyć aż 3 trylogiami “Gwiezdnych Wojen”. Najnowszą można różnie oceniać, nie sposób jej jedna nie nazwać hitem. Poza filmami z tego uniwersum jest mnóstwo książek, zabawek i gier. Bez znaczenia, czy mowa o komputerowych, karcianych, figurkowych czy planszowych. Wśród tych ostatnich jest “Rule the Galaxy”. “Rule the Galaxy” yo Polska gra, której wydawcą jest TREFL,  a autorem jest  Jarosław Basałyga. Dobrze wiedzieć, że także nasi rodacy dodają coś od siebie do uniwersum Jedi i Sithów. Niniejszą recenzję podzielę na 3 części. W pierwszej będę poruszał to, co dostajemy w pudełku, w drugiej zajmę się mechaniką. Na końcu zaś to, co jest najważniejsze – czyli grywalność.

 

Pudełko z Galaktyką.

 

Całość początkowo nie robi wrażenia. Oto dostajemy małe pudełko, które na szczęście jest w miarę wytrzymałe. Jest ładnie i kolorowo, brakuje za to informacji. Praktycznie nie dowiemy się niczego, o co chodzi w “Rule the Galaxy”. Zaś po otwarci okazuje się, że miejsca mogłoby być jeszcze mniej. Mała prostokątna plansza, kilkadziesiąt kart  rebeliantami i płytek z wrogami, znaczniki ostrzału, instrukcja i podstawka pod kubek. Wszystko to bez problemów zmieściłoby się w reklamówce. Zamiast zdjęć są grafiki, które rewelacyjne nie są, ale też nie kolą w oczy.

 

 

Tak naprawdę rozmiar “Rule the Galaxy” oceniam na plus. Mogłaby być większa, ale chyba każdy fan planszówek zna ból chodzenia z dużym pudłem. Weźmy takie “Ryzyko”, które z trudem mieściło się w plecaku. To zaś zmieści się w torbie, nawet można iść z tym w ręce. Bez problemów można z tym iść do szkoły, pracy czy na wyjazd. Dodatkowo rozgrywka nie wymaga dużo miejsca i da się zagrać praktycznie wszędzie.

 

Prawa Wojny.

 

“Rule the Galaxy” to nic innego jak planszowy tower defence. Dla niezaznajomionych chodzi o to, że wrogowie idą z jednego końca planszy do drugiego.  A do tego nie można dopuścić. Jeśli choć jeden stormtrooper dojdzie do pozycji Ruchu Oporu, game over! Pozbywamy się ich za pomocą kart Ruchu Oporu, których jest 5 typów. Te różnią się kolorami. Każda płytka imperium ma swój kolor, więc wiadomo o co chodzi. Co rundę wyciągamy tyle kart, ile chcemy. Problem w tym, że są też karty ostrzału. Gdy się na taką trafi, tracimy to, co wyciągnęliśmy.

 

Są też znaczniki ostrzału, o których nic w instrukcji nie ma, ale łatwo się domyśleć o co chodzi. Gdy wróg na taki wejdzie, należy wyrzucić ileś kart. Co rundę (lub dwie) wróg idzie jedno pole do przodu. Mamy więc trochę czasu na pokonanie go. Jeśli idzie o typy gry, to są ich dwa. Jedno i dwuosobowy raz trzy i czteroosobowy. Tak, da się grać solo, ale traci się wtedy mnóstwo zabawy. To jednak świetna metoda na naukę zasad. Główna różnica polega w tym, że wróg porusza się co drugą turę zamiast co każdą. Wygrywa każdy albo nikt, ale poza tym jest rywalizacja o punkty – każdy wróg daje ileś tam. Poza tym rozgrywka trwa średnio kwadrans.

 

“Rule the Galaxy” to tytuł na przerwę w szkole, pracy, gdziekolwiek. Każdy szybko zrozumie, o co chodzi, nie trzeba dużo miejsca. Za mechanikę kolejny plus.

 

Jak na froncie?

 

Pierwsze skojarzenie podczas gry – toż to 1 wojna światowa! Imperium samobójczo rzuca oddziały na okopy rebelii. Poza tym tu 1 minus dla gry – jest ona stanowczo zbyt losowa. A wręcz na niej się opiera. Nie wymaksujecie swoich zdolności, bo i tak wszystko opiera się na tym, ile kart się wyciągnie. Samo wygranie zresztą to rzut monetą. Może być tak, że jeden gracz co chwila będzie wyciągał karty ostrzału. Czysty hazard bym powiedział.

 

 

Poza tym jest niezbalansowana. preferowany tryb rozgrywki jest 4 osobowy, i w takiej liczbie najwięcej gier uda się wam wygrać. Podobnie jest z grą 2-osobową. Za to w przypadku trzech osób poziom trudności mocno wzrasta. Za to w jedną osobę trzeba być w czepku urodzonym. Na dziesięć gier wygrałem tak z dwie. To spory minus dla czegoś, co się jednak jako gra solo też reklamuje. Poza tym wszystko jest powtarzalne i po kilku rozgrywkach nie odkryje się niczego nowego. Z czasem może mocno znużyć.

 

Czy warto kupić “Rule the Galaxy”?

 

Cóż, jeśli jest się fanem “Gwiezdnych Wojen”, to tak. Na pewno nie jest to tytuł dla zapalonych graczy planszowych, gdyż szybko się ona znudzi. Ale za to jako prezent dla dziecka, nada się świetnie. Te szybko nauczy się zasad, wszędzie będzie mogło je wziąć. Nie ma tez tylu elementów, by obwiać się, że coś się zgubi. Poza tym to świetny tytuł dla takich osób jak ja – czyli niedzielnych graczy gier planszowych. Którzy zagrają w coś od czasu do czasu, a nie chcą tracić tygodni na naukę zasad. Jako tytuł imprezowy nada się świetnie.

 

Na pewno więc nie polecę każdemu “Rule the Galaxy”. Za to ten tytuł może znaleźć sporo chętnych osób, zwłaszcza, że cenowo też jest przystępna. U mnie udało się zakupić za niewiele ponad 30 złotych, co jak na dobrą planszówkę jest sporym osiągnięciem. Nie pozostaje mi zatem życzyć więcej niż to, by moc zawsze była z wami.

You may also read!

Krakowskie Spotkania Artystyczne 2019 – DIALOGI

Bunkier Sztuki słynie z prezentowania nie tylko nowoczesnej, ale również również alternatywnej i niespotykanej sztuki. Bez znaczenia czy polskiej,

Read More...

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu