Postapo nad Wisłą – Polskie Metro 2033

In Literatura, Sztuka

Kiedy myślimy o świecie po wojnie atomowej, pierwszy kraj który przychodzi do głowy to USA. Z tym schematem walczy uniwersum Metro 2033, które po historiach dziejących się w Rosji zaprezentowało wizje Polskich autorów.

 

To zdaje się wręcz dziwne, jakby z całego świata nikt inny, tylko Stany Zjednoczone przetrwały. Z drugiej strony to w nich dzieje się akcja setek filmów, książek i gier, i to takie dzieła jak “Terminator” czy “Fallout” są najbardziej znane w tematyce postapo. Mało które dzieło, której akcja nie dzieje się na kontynencie Północno-Amerykańskim, zdołała bardziej zaistnieć w popkulturze. A jednak coś takiego udało się naszym braciom zza wschodniej granicy, choć bardziej można mówić o sukcesie Europejskim niż światowym.

 

Do tej pory zostało wydane 9 książek polskich autorów, z czego 4 są zbiorami opowiadań. Z “Achromatopsją”, która dzieje się w Warszawie (gdzie znajduje się jedyne w naszym kraju metro) nie miałem okazji się zapoznać, dlatego pokrótce opisze dwie serie, które stawiam w czołówce całego uniwersum. Pierwsza z nich dzieje się we Wrocławiu, a druga w moim rodzimym Krakowie.

 

Uniwersum “Metro 2033”.

 

Wszystko zaczęło się od Dymitra Głuchowskiego i jego Metro 2033 z 2005 roku. Oto w 2013 miała wybuchnąć straszliwa wojna, która trwała tylko chwilę – wprost, by z baz wojskowych, łodzi podwodnych i samolotów zdołały wylecieć pociski z bronią nuklearną. Od dnia sądu minęło 20 lat, a mimo to na powierzchni skażenie dalej jest zabójcze, dodatkowo fauna i flora zmutowała się na tyle, że stanowi śmiertelne zagrożenie. Ci, którzy przeżyli, kryją się na bezpiecznych terenach, pod ziemią i w tytułowych metrach. Akcja oryginalnej trylogii dzieje się w metrze Moskiewskim, ale książki zaprowadzały nas do Królewca, Rostowa nad Donem, Irkucka, a nawet do Mediolanu, Londynu, Wenecji  czy w dalekie Wyspy Owcze i Antarktydę. Kwestią czasu było to, kiedy akcja zawita do Polski.

 

Czym wyróżnia się Metro 2033? Otóż akcja każdej z nich dzieje się w 2033, już po wojnie – o niej samej niewiele wiadomo i w każdej książce krąży inna wersja jak ona wyglądała. Nie spotkamy tutaj motywów paranormalnych, a wszelakie stwory i mutacje są wynikiem promieniowania. W każdej książce jest kilka lokalnych „państw”, przykładowo kupcy, komuniści czy naziści. Co ważniejsze, akcja większości z nich ogranicza się do małego terenu, najczęściej miasta czy wręcz lokalnego metra, które jest dobrze znane pisarzowi. Zawsze jest mapa, z zaznaczeniem miejsc i przynależności do danej frakcji. Przez to akcja dzieje się w miejscach, które mogą wydać się bliskie. Nie ma też tutaj motywów z ratowaniem świata, walką ze sztuczną inteligencją – wszelkie problemy są lokalne, a ci, którzy ocalali, nie wiedzą nawet, czy poza ich małymi koloniami są jeszcze jacyś ludzie.

 

 

Robert Szmidt „Otchłań”

 

Książka Roberta Szmidta jest jedynym polskim dziełem z uniwersum, który został wydany w Rosji. Akcja dzieje się we Wrocławiu, w które centrum spadła bomba atomowa. “Otchłań” to pierwsza część trylogii, w której skład też wchodzi “Wieża”. Może w tym mieście nie ma metra, są za to kanały i podziemia, w których skrywa się główny bohater, Nauczyciel. Pamięta on świat sprzed wojny. Jest w miarę szanowaną postacią w swojej społeczności, gdyż uczy młodych sztuki survivalu. Opiekuje się przy okazji niepełnosprawnym synem o wdzięcznym imieniu Niemota. Traf chce, że bohater musi opuścić swoją społeczność by udać się do Wieży, która ma być bezpiecznym azylem. Podczas podróży przyłącza się do nich gadatliwa i arogancka Iskra, z którą Nauczyciel się często kłóci. Krążą też pogłoski o Czystych, którzy mają zamieszkiwać korytarze pod korytarzami, a nad miastem wisi groźba zarazy oraz lokalnej wojny.

 

Nie jest to pierwsze spotkanie autora z katastrofalną wizją świata, przez co “Otchłań” czyta się miło i przyjemnie, choć nie jest to lekka lektura. Z jednej strony autor przedstawił Wrocław, gdzie każdy może cię zdradzić, z drugiej istnieją zasady u tych, u których by się nikt tego nie spodziewał. Tu niepełnosprawni są problemem i wszyscy dziwnie patrzą się na głównego bohatera. Sam jest sobie winien, gdyż uczestniczył w przeforsowaniu prawa o zabijaniu nieprzystosowanych. Wiele osób nie nosi klasycznych imion tylko popkulturowe, można więc spotkać Drogo, Geralta, Golluma czy samą Iskrę, nazwaną na cześć pewnego samolotu. Dla żyjących takie przydomki niosą ze sobą więcej niż nasze, których znaczenia w ogóle nie rozumieją. To akurat ciekawe i z tym raczej się nie spotkałem w innych książkach z serii “Metro 2033”.

 

 

Nauczyciel nie jest też tylko humanistą, umie zadbać o siebie. Ze złym tego skutkiem dla innych. W trakcie powieści okazuje się, że (spoiler) był w przeszłości członkiem jednej z wojskowych grup, które starały się podporządkować sobie miasto (koniec spoileru). Same realia Wrocławia w latach 30 XXI wieku bliskie są barbarzyństwu, mało kto liczy się z ludzkim życiem. Wartości współczesnego świata przeminęły wraz z wybuchem bomb. Mało kogo już interesuje historia czy kultura sprzed wojny. Wspominam o tym, bo akcja książki dzieje się ledwo dwie dekady od końca świata, a ten już stoczył się na same dno i nie zapowiada się, aby miało się zmienić na lepsze. Tym bardziej to uderza, że wszystko nie dzieje się gdzieś daleko, na innym kontynencie, ale w Polskim mieście.

 

Jak dla mnie najmocniejszą stroną książki jest same miasto oraz istniejące frakcje. Mamy między innymi Wszechwrocław i Ligę, które to wyrosły z bojówek kibicowskich. Jest Republika Kupiecka, która jak nazwa wskazuje skupia się na handlu oraz Miasto, które skupia kilka bezpiecznych schronów. Jest również Nowy Watykan. Lokalni księża, nie mając kontaktu z Watykanem, wybrali własnego papieża. Podczas trwania fabuły ogłasza on krucjatę przeciwko Lekterytom. Ci są zdegenerowanym ludźmi, którzy mając problemy z żywnością przeszli na kanibalizm. Choć nikt nie pamięta “Milczenia owiec”, to jednak sława Hannibala Lectera przetrwała.

 

“Othłań” i “Wieża” to Roberta Szmidta to dwie udane książki, które można polecić każdemu fanowi post-apo oraz dowód, że w naszym kraju mogą powstawać dobre tytuły SF, których akcja dzieje się w Polsce. Nie wiadomo, kiedy będzie wydana finałowa część trylogii Nowa Polska, ale można być pewnym, że na pewno się pojawi. Do tego czasu zachęcam do zapoznania się z jej dwiema częściami.

 

Paweł Majka „Dzielnica Obiecana”.

 

Dwie książki Pawła Majki, “Dzielnica obiecana” i “Człowiek obiecany”, tworzą sagę o jednomyślnych, która umiejscowiona jest w Krakowie i jego okolicach. Jest to moja ulubiona książka z serii “Metro 2033”, nie tylko ze względu na miejsce akcji (moje miasto), ale też występujące postacie. W przeciwieństwie do wielu innych tytułów, gdzie bohaterami są głównie wojskowi, stalkerzy i podobne osoby, tu w pierwszej książce głównymi bohaterami są członkowie trupy teatralnej. Z kolei w drugiej drużyna jest jedną z najbardziej zapadających w pamięć w całej historii książek. Dodatkowo są związki z oryginalną trylogią, choćby w postaci Szarych.

 

“Dzielnica obiecana” umiejscowiona jest w Nowej Hucie. Oto Federacja SSHN, która skupia w sobie schrony z czasów zimnej wojny. Gra tutaj trupa pana Onufrego, która przedstawia historie sprzed wojny, między innymi dzieła Szekspira, Sienkiewicza i Gwiezdne Wojny. Na skutek intrygi zostają oni oskarżeni o zdradę, a uciec udaje się tylko dwójce młodszych aktorów – Ewie i Marcin, który jest głównym bohaterem. Nie to jest największym problemem. Krakowowi zagraża horda jednomyślnych, czyli istot i mutantów o myśleniu rojowym, którym przewodzi tak zwany Król. Zagrożeni ludzie bynajmniej nie myślą o zjednoczeniu…

 

 

“Człowiek obiecany” dzieje się jakiś czas po pierwszej książce. Powstaje dziwna drużyna w postaci trzech zupełnie nie pasujących do siebie osób oraz Marcina, któremu towarzyszy Szary. Każdy z nich stara się znaleźć dziecko Króla, choć cele są inne. Z kolei z opactwa Tynieckiego, w którym znajduje się 6 Dywizja Powietrzno-Desantowa, wyrusza oddział samobójców, który kieruje się na Wawel. Oto niczym kiedyś smok pod zamkiem ma się znajdować bestia, która może zapanować nad jednomyślnymi.

 

Jeśli idzie o przedstawione frakcje, to należą one do najliczniejszych w całej sadze “Metro 2033”. Z jednej strony mamy Federacje SSHN, w której toczy się duża część pierwszej książki. Jest Kombinat, czyli lokalne imperium; jest Muzeum, znajdujące się w muzeum Lotnictwa Polskiego, technologiczna Mekka. Są kanibale, Szarzy i Popielni, ludzie którzy przetrwali w piwnicach bloków, wyjątkowo przesądni. Jest farma Konopków, czyli zgromadzenie neonazistów.  Opactwo, w której znajdują się księża i wojskowi, walczący z okolicznymi mutantami dowodzonymi przez Świeżego. Są również Komuniści, którzy znajdują się pod Teatrem ludowym, żyjący w komunie i masowo wytwarzający narkotyki.

 

Podobnie ciekawi są bohaterowie. Jak na ironię najmniej do gustu przypadną ci główni, pod postacią Piotra i Ewy. Choć trzeba być dla nich wyrozumiałym, są ledwie dziećmi, które znalazły się w trudnej sytuacji i muszą się nagle odnaleźć. Często przewija się Król, czyli źródło wszelkich problemów. W pierwszym tomie z ciekawy jest jeszcze pan Onufry; Duch, czyli doświadczony zwiadowca oraz komunistka Ninel, bardzo wesoła i towarzyska. Jednak dla mnie lepiej prezentuje się drugi tom, czy to pod względem fabuły, czy też bohaterów.

 

 

Podzielona jest ona na dwie części. W pierwszym Szurnięty Stach, który chce władać Konopkami, szuka swojej ukochanej Ninel. Łączy siły z Halnym, ostatnim żołnierzem Ducha, który od czasu do czasu traci nad sobą panowanie i Pitalą, fanatycznym kapitanem Kombinatu, który wszędzie chciało zaprowadzić jego prawo. Poza tym powraca Marcin, który wydoroślał, a także ma zaprzyjaźnionego mutanta. Powiem szczerze, choćby dla nich samych warto przeczytać tą książkę. Troszkę gorzej wypadł motyw wojskowych. O ile ciekawym jest to, że żołnierze rezydują w starym klasztorze, a dowództwo jest całkiem przyjemne, to jednak niczym nie różni się od wielu innych takich placówek, jakich pełno jest w innych książkach z serii “Metro 2033”.

 

Również jak dla mnie lekko został zmarnowany potencjał Kamili, prorokini kultu Umarłych. Dla nich stary świat zupełnie przeminął i nie ma sensu go wspominać. Nie zgadzają się oni z dowództwem, z czego to sobie zdaje świetnie sprawę i dlatego wysyłają ten oddział na misje, której nie zdołało wykonać przed wojną. Niestety, kult został przedstawiony jednowymiarowo i jedynie członkowie oddziału ratują sytuację. Jeśli ktoś się pogubił to proszę o wybaczenie, ale czytając książki znacznie łatwiej jest się ogarnąć w tym wszystkim. “Dzielnica obiecana” to pierwszy tytuł z uniwersum Polskiego autora i jest naprawdę ciekawy, choć dopiero z drugą częścią saga nabiera pełnych kolorów. Niestety, historia jednomyślnych się zakończyła i nie zapowiada się na to, aby autor miał zamiar kontynuować tą serię.

 

Gorąco polecam książki z serii “Metro 2033”, szczególnie te polskich pisarzy. Choć SF i fantasy nie jest rzadkością w naszym kraju, to jednak nieczęsto akcja dzieje się w samej Polsce. Poza pełnoprawnymi tytułami mnóstwo jest opowiadań fanów, które dzieją się w innych miastach. Zdaje się, że w Polsce trend na “Metro 2033” chyba przeminął, gdyż w 2018 został wydany tylko jeden tytuł, a nad Wisłą nie ma nawet połowy tytułów z uniwersum. Trochę szkoda, gdyż rzadko spotyka się książki, w których to nie bohaterowie czy fabuła, ale miejsce akcji gra pierwsze skrzypce.

You may also read!

Krakowskie Spotkania Artystyczne 2019 – DIALOGI

Bunkier Sztuki słynie z prezentowania nie tylko nowoczesnej, ale również również alternatywnej i niespotykanej sztuki. Bez znaczenia czy polskiej,

Read More...

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu