Okiem starego wyjadacza – Sailor Moon

In Kinomania, Rozrywka

Gimnazjalistki w kusych spódniczkach walczą z demonami z księżyca. Brzmi jak fabuła kiepskiego filmu klasy B lub też pornograficznego? Bynajmniej, mowa o światowym hicie, który w latach 90 stał się światową marką. “Sailor Moon” była jednym z pierwszych wielkich anime, jakie pojawiło się w Polsce.

 

Nie uważam tego za czcze słowa. Fakt, był wcześniej emitowany “Generał Daimos” (o nim przeczytacie tutaj), “Kapitan Jastrząb”, “Yattaman”, a w PRL-u choćby puszczano “Załogę G”. Wszystkie te tytuły łączy jednak jedna rzecz – pojawiły się w naszym kraju z wieloletnim opóźnieniem. “Sailor Moon”, u nas znana jako “Czarodziejka z Księżyca”, jako pierwsza złamała ten trend.

Zapewne kiedy się zapytać, jakie jest ulubione anime w Polsce, słyszy się dziesiątki odpowiedzi. Znacznie łatwiej jest natomiast powiedzieć, które z nich miały największy wpływ na nasz kraj. Na przełomie wieków kraj zalała istna pokemonmania, której nie ustępowała popularność “Dragon Ball Z”. Wcześniej każdy chciał być jak “Kapitan Jastrząb”, mieć robota jak “Generał Daimos”. Znacznie później przyszła mania na “Bleach”, “Naruto” czy “Deathnote”. Ale to “Sailor Moon” spowodowała w Polsce prawdziwy boom i walnie przyczyniła się do popularyzacji japońskiej animacji nad Wisłą.

 

Zwyczajnie niezwyczajna nastolatka.

 

Nastoletnia Usagi uczęszcza do szkoły w Tokio. Najbardziej znana jest ze swojej nieporadności, poza tym przeżywa przeciętne problemy wieku szkolnego. Wszystko zmienia pojawienie się gadającej kotki Luny, która wywraca życie bohaterki do góry nogami. Usagi okazuje się Czarodziejką z Księżyca, która ma chronić Ziemię przed Królestwem Ciemności i królową Beryl. Poza tym musi odnaleźć królową Serenity, która dawno temu władała królestwem Księżyca.

I tu działa zasada, że “gdy wrogów kupa…”, tak więc bohaterka zbiera drużynę czarodziejek. Każda reprezentuje inną planetę układu słonecznego. Jest więc temperamentna, ognista Mars; inteligentna i związana z wodą Merkury; bojowy Jowisz i miłosna Wenus. Z następnymi seriami dochodzą następne czarodziejki, zarówno dobre i złe, ale nie będę się o nich rozpisywał. Nie mogę również nie wspomnieć o kotach Lunie i Artemisie (moja ulubiona postać), a także tajemniczym Tuxedo Mask, w którym Usagi się zakochuje. Rzecz jasna bohaterki odkrywają swoją magiczną przeszłość. Nie wystarczy być czarodziejkami, gdy można być księżniczkami:D

Oponentem początkowo jest Królestwo Ciemności. Potem dochodzi bractwo Czarnego Księżyca, Bractwo Śmierci, Cyrk Martwego Księżyca i ostatecznie Galaktyka Cieni, z Sailor Galaxia/Chaos na czele. Strategia złych zawsze jest podobna. Najpierw idzie mięso armatnie, potem w bój idą dowódcy. Gdy liczba podwładnych spada do zera główny wróg uznaje, że w końcu pora ruszyć swoje cztery litery. Chyba nie będzie wielkim zaskoczeniem gdy napiszę, że lepiej by zrobił zostając w swoim mrocznym legowisku.

 

Kropka w kropkę razy milion.

 

Wszystko zaczęło się od mangi autorstwa Naoko Takeuchi, która w 1991 stworzyła “Hasło brzmi: Sailor V!”. Historia następnie ewoluowała w opowieść o grupie wojowniczek, a w 1992 powstało anime. Warto zaznaczyć, że serial znacznie różni się od pierwowzoru, nie tylko pod względem treści (np. niektóre postacie są bardziej rozbudowane), ale też manga jest generalnie mroczniejsza. “Sailor Moon” liczy 5 sezonów. Poza oryginalnym mamy “Sailor Moon R”, “Sailor Moon S”, “Sailor Moon SuperS” i “Sailor Moon Sailor Stars”. Anime do krótkich nie należy, liczy sobie bowiem aż 200 odcinków.

Poza tym jest kilka odcinków specjalnych, filmów pełnometrażowych, serial z aktorami liczący 49 epizodów, seria 32 musicali (!), gra karciana i wiele gier komputerowych. Jakby tego było mało, w 20 rocznicę serii stworzono “Sailor Moon Crystals”, która powraca do oryginalnej historii, ale jest bardziej wierna mandze. Jak na razie liczy 3 sezony, czyli dochodzi następne 39 odcinków. Nie ma to jak wycisnąć coś jak cytrynę.

Generalnie całość zawsze wygląda podobnie (przynajmniej w anime). Bohaterki spokojnie sobie żyją. Nagle pojawia się przysłane przez wielkiego złego monstrum. Początkowo trudno jest go pokonać, często sytuację ratuje tajemniczy Tuxedo, a na koniec Czarodziejka z księżyca (rzadziej inna) wysyła czorta do diabła. Pomnóżcie to przez 90% odcinków sezonu i wiecie już, czego się spodziewać. Oczywiście każdy odcinek dodaje coś od siebie, rozbudowując historię lub skupiając się na jakiejś postaci, ale generalnie ze schematu wyłamują się odcinki początkowe i kończące sezon. Kto zna “Power Rangers” ten wie, o co chodzi. Mimo tego w czasie emisji anime zdobywało rok w rok wiele nagród, w tym za najlepsze anime 1993. Możliwe, że to najlepsza seria z gatunku “magical girl”.

 

Hit anime nad Wisłą.

 

“Czarodziejkę z Księżyca” do Polski sprowadziła stacja Polsat w roku 1994. Dla wielu osób mógł to być pierwszy kontakt z japońską animacją, Tak jak na świecie, tak i u nas serial stał się hitem. Taki ciepłym odbiorem mogły się u nas cieszyć później “Pokemony”. Ilość gadżetów (mniej lub bardziej legalnych) była spora, do dziś powinny się u mnie gdzieś walać kolorowe kartki do segregatorów z czarodziejkami. Istniał oficjalny magazyn i komiks. Przetarła również szlak mandze, a to dzięki wydawnictwu J.P.Fantastica. Była drugim wydanym tytułem (po “Aż do Nieba”), a pierwszy z 18 tomów pojawił się w styczniu 1997.

Coś jeszcze? Usagi, u nas znana jako Bunny, zawitała na okładkę 31 numeru “Secret Service” (który również popularyzował temat M&A). To temu anime była poświęcona pierwsza rubryka “Manga Room” tegoż pisma. Jakby nie dość, organizowane były również konwenty. Pierwszy Sailor Moon Day miał miejsce 19 września 1998 w Warszawskim klubie Stodoła. Przyszło na niego ponad 3000 osób, co nawet dziś jest dużą liczbą.

 

Okrutne nożyce cenzora.

 

Oczywiście róża ma kolce. Tłumaczenie anime było… cóż, do dziś takie ataki jak “Groch, fasola” czy “mydło powidło” wzbudzają mój śmiech. Podobne błędy popełniano w imionach niektórych bohaterów. Bardziej bolesna była sprawa z cenzurą. Jeśli idzie o postacie ta dotyczyła wątków homoseksualnych. Tak więc związek generałów Beryl zmieniono na przyjaźń, podobnie zniknął romans czarodziejek z Urana i Neptuna. Aha, z transwestyty zrobiono kobietę.

Najbardziej jednak zabolał brak emisji odcinków. Nie pokazano odcinków 45 i 46, a to z powodu brutalności i śmierci bohaterek. Było to o tyle ważne, że te epizody kończyły pierwszy sezon. Ze względów religijnych pominięto odcinek 133 (kontrowersyjne pokazanie zakonnicy). Polsat zastanawiał się również nad pokazaniem ostatnich odcinków serialu, z podobnych powodów co koniec 1 sezonu. Na szczęście ich nożyce cenzora nie dotknęły. Jakiś czas później serial emitowano na Polsat 2, również w “łagodniejszej wersji”. Po raz pierwszy nieemitowane odcinki można było zobaczyć dopiero w 2011, gdy anime emitowało TV4. Był to już jednak czas, kiedy mało kto pamiętał historię Usagi.

 

“Sailor Moon” warta obejrzenia?

 

Hoho, i niech to wystarczy za odpowiedź. Kilka lat temu postanowiłem obejrzeć oryginalne “Sailor Moon”. Było to wyzwanie na miarę przejrzenia całego “Dragon Ball” czy “Bleach”. Jednak zadziałała nostalgia i kiedyś, gdy miałem kilka lat, serial zdawał się lepszy. Mierzi powtarzalność, denność fabuły (choć nie zawsze), poza tym kreska źle się zestarzała. Za to wielkim plusem jest muzyka. Jeżeli już miałbym polecić, to zdecydowanie “Sailor Moon Crystal”, która jest nie tylko krótsza, ale zdecydowanie poważniejsza. Fani oryginału nie zawiodą się, a ci, a na pewno będzie bardziej przystępna dla tych, którzy chcieliby zobaczyć magiczne nastolatki w kusych sukienkach. I to akurat mógłbym polecić każdemu fanowi anime. Nie jest tak długie, by odepchnęło od siebie liczbą odcinków. Poza tym to dobre anime. Nie rewelacyjne, ale dobre.

Dziś może być ciężko zrozumieć, czym czarodziejka podbiła Polskę. Chyba najlepszą odpowiedzią będzie to, że to było pierwsze wielkie anime, które pojawiło się w ogólnodostępnej telewizji. To był jeden z przyczynków do boomu na anime i mangę. Gdyby nie to, pewnie trzeba by było czekać do końca lat 90, gdy pojawiło się “Pokemon” i “Dragon Ball”.

You may also read!

Gadu Gadu, czyli komunikator w erze messengera.

Wiele osób od dawna wieszczy mu koniec. Miał przeminąć w czasie, gdy rządzi Facebook, Snapchat i Twitter. Mimo to Gadu Gadu, znane też jako GG, trwa dalej, powracając co jakiś czas jak temat bumerang. Czy uśmiechnięte słońce dalej ma szansę?

Read More...

Wielkanoc 2019

Wielkanoc trwa w najlepsze. Z tego powodu Z tego powodu załoga portalu Coolturowo.pl życzy wam wszystkim wszystkiego najlepszego.   Tegoroczne święta

Read More...

Panika! Wariat na horyzoncie…

Raport Panika - Arti Grabowski Teatr KTO, scena klasyczna AST w Krakowie 5 kwietnia 2019r. godz. 19.00 Poeci i wariaci mają tę

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu