Okiem starego wyjadacza – Generał Daimos.

In Kinomania, Rozrywka

Choć anime w Polsce pojawiło się jeszcze w okresie PRL (hej hej, “Pszczółka Maja”), to złoty wiek japońskiej animacji w kraju nad Wisłą przypada na lata 90. Jedną z najpopularniejszych swego czasu był “Generał Daimos”, który cieszył zarówno młodych, jak i dorosłych.

 

Polonia 1, RTL (a później TVN 7), Polsat, a nawet TVP – wszystkie te stacje puszczały kiedyś anime. Ich wysyp w latach 90 był niewyobrażalny, podobnie zresztą jak sukces. Każda dziewczyna chciała być jak Czarodziejka z Księżyca, każdy chłopak Kapitanem Tsubasą, a wszyscy chcieli zbierać Pokemony. No, może trochę przesadzam, ale kto dorastał w tamtych latach nawet jeśli sam taki nie był, to przynajmniej znał taką jedną osobę. Choć piłkarze są fajni, to posiadanie własnego robota, jak w “Generał Daimos”, było bardziej cool.

 

 

Nie był to ówcześnie jedyny serial z mechami. Był zabawny “Yattaman” i takie sobie “W Królestwie Kalendarza”. Były to jednak ewidentnie bajki dla dzieci. Za to “Generał Daimos”… o kuźwa. Inwazja z kosmosu; dramatyczna miłość; wybuchy atomowe; walki wielkich robotów; karate; emocjonująca muzyka; wielkie roboty… Dla kogoś wychowanego na Godzilli nie mógł istnieć ciekawszy serial. Który nie do końca był skierowany do kilkulatka, ale o tym za chwilę.

 

Kosmos, roboty, Romeo i Julia.

 

W przyszłości w układzie słonecznym pojawią się kosmici – Baamisjanie. Są podobni do ludzi, ale posiadają skrzydła. Ich rodzima planeta została zniszczona i w poszukiwaniu nowego domu zawitali na Ziemię. W czasie rozmów dochodzi do zamachu, w którym ginie władca obcych. Jego następca i syn, Richiter, wypowiada wojnę. Przewaga technologiczna najeźdźców jest przytłaczająca, ich główną broń stanowią gigantyczne roboty. Kres ludzkości zdaje się być nieunikniony, ale oto pojawia się nadzieja. Rzecz jasna z Japonii, w końcu to ich serial.

 

 

Grupa naukowców tworzy własnego mecha, którego nazywają Daimos. Pilotuje go syn pomysłodawcy – Kazuya. Robot okazuje się twardym orzechem do zgryzienia dla obcych i jednego po drugim niszczy ich monstra. Kazuya musi zmagać się nie tylko z Baamisjanami, ale także z wojskiem, które pragnie robota na własność. Na szczęście może liczyć na kompanów – naukowca Izumi, przyrodnią siostrę Nana i pilota Kyōshirō, który świetnie walczy  cytuje Marksa.

 

Jest też wątek tragicznej miłości. Kazuya zakochuje się z wzajemnością w Erice, która jest Baamisjanką. Oraz księżniczką obcych. Ich związek nie podoba się zarówno obcym, jak i ludziom. Nie wszystkim, gdyż w obu tych grupach jest wielu dysydentów, starających się pokojowo zakończyć konflikt. Tak więc na zrujnowanej planecie trwa wojna, której nie sposób zakończyć, a w tle przewija się nieszczęśliwa i zakazana miłość.

 

Bajka dla dzieci? Co to, to nie!

 

W momencie, w którym “Generał Daimos” po raz pierwszy był transmitowany, był jedyną w swoim rodzaju animacją. Zaznaczam animacją (a konkretnie anime), nie bajką. Bajką był “Yattaman”, “Sally czarodziejka”, “Brygada RR” i “Muminki”. No dobra, był jeszcze “Batman TAS”, ale nawet od niego anime było poważniejsze pod pewnymi względami. I tak, dało się to oglądać z dorosłymi. Moja matka przepadała za Cartoon Netwoork (szczególnie za “Chojrakiem”), ale i generała wspólne ze mna i rodzeństwem oglądała. Na szczęście nie narzekała na brutalność, bo to jednak “bajka dla dzieci” 🙂

 

 

Wydaje mi się, że serial trafił też na czas, kiedy to mogło przejść. Dziś nie wyobrażam sobie nawet, jaki rwetes by się zrobił w mediach. Zniszczone miasta to pikuś, ale są sceny zabijania ludzi i obcych. Co prawda tak krwi nie ma, ale wyobraźcie sobie kilkulatka, który ogląda rozstrzeliwanie cywili. Gdy kilka lat temu było to retransmitowane, sam byłem zdumiony, jakie to było dojrzałe anime. Coś, na co kiedyś zwracałem uwagę – czyli starcia robotów, nie wciągnęły mnie tak, jak zrobiła to historia.

 

Kto chce, niech sobie zobaczy cytaty z “Generała Daimosa”, jakie są na Wikipedii. Żartowanie ze związków damsko-męskich, zwracanie uwagi na moralność i prawa wojenne czy żart rodem ze Stalina – przywrócenie rozsądku poprzez rozstrzelanie. Sam motyw konfliktu jest interesujący – Baamisjanie nie mieli gdzie się udać, dlatego desperacko szukali planety. Był nawet mocny wydźwięk polityczny. Z jednej strony atakował ONZ za bezradność, z drugiej pokazywał cynizm 5 stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Ci, którzy naprawdę starali się znaleźć pokojowe rozwiązanie, byli mocno zwalczani przez obie strony, łącznie z eliminacją. Tak naprawdę dopiero nastolatek zrozumie i doceni to anime.

 

Stare i pytanie jak jare?

 

“Generał Daimos” został wyprodukowany w 1979. Poza Japonią serial był emitowany w kilku krajach, gdzie osiągnął sukces. Polska była jednym z tych, gdzie pokazano wszystkie 44 odcinki. Niestety czas zrobił swoje i animacja dzisiaj nie powala. Powiem więcej – to może być główny powód, który odepchnie tych potencjalnie zainteresowanych. A szkoda, bo nie kłamiąc jest to jedne z najlepszych anime jakie widziałem. I wbrew wielu opiniom nie tak banalne. Jest wiele zwrotów akcji, a miłość czy polityka jest nie mniej ważna od robotów.

 

 

Na szczęście muzyka jest pierwszorzędna, a czołówka łatwo wpada w ucho. Same walki też się przyjemnie ogląda, choć co poniektórych mogą one już śmieszyć. I jest ono długie. 44 odcinki , każdy średnio po 25 minut. Sam bym z chęcią do niego wrócił, ale jak mawia znajomy “moja kupka wstydu jest już wystarczająco duża”. Poza tym znam to anime jak własną kieszeń. Czy więc “Generał Daimos” kogoś dzisiaj zainteresuje? Cóż, pomimo przestarzałej kreski oferuje całkiem porządną historię (choć w niektórych momentach przewidywalną). Trzeba jednak pamiętać, że Polska wersja to rodzimy lektor włoskiego dubbingu. Z drugiej strony jest nieocenzurowana. Sam pamiętam, jak potrafiły być u nas ocenzurowane niektóre anime (w czym brylował JETIX) i to jednak jest plus.

 

Od czasu do czasu pojawią się recenzje anime, czy to starszych, czy nowszych. Kiedyś pojawi się opis innej animacji, która moim zdaniem wzorowała się najbardziej na klasycznym dziele z lat 70, czy to pod względem historii, czy też postaci – “Tekkaman Blade”, znany u nas bardziej jako “Teknoman”.

You may also read!

Krakowskie Spotkania Artystyczne 2019 – DIALOGI

Bunkier Sztuki słynie z prezentowania nie tylko nowoczesnej, ale również również alternatywnej i niespotykanej sztuki. Bez znaczenia czy polskiej,

Read More...

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu