Oakwood – horror z dinozaurami

In Gamingowo, Rozrywka

Każdy fan “Jurassic Park” (i dinozaurów w ogóle) pewnie z miłą chęcią pograłby w jakąś dobrą grę z wielkimi gadami w roli tytułowej. Poczuć ten dreszczyk emocji, gdy ściga cię Tyrannosaurus Rex. Niestety, choć częściowo moda na nie wróciła, to wielcy wydawcy zdają się tego nie zauważać. “Oakwood” choć krótkie, stara się chronić honoru branży.

 

Jeśliby spojrzeć na gry z dinozaurami w roli głównej, to okaże się, że jest ich trochę. Zabawne “Lego Jurassic World”; “Turok”, który zaczynał swoją historię na Nintendo 64; “Jurassic Park: Operation Genesis”, w którym przejmowaliśmy rolę zarządcy Jurassic Park czy “Carnivores”, w którym to godzinami polowałem (z wzajemnością) na coraz większą zwierzynę. Znacznie mniej jest natomiast tytułów, które można by było określić jako horror czy survival horror. W 2011 nieistniejące już Telltale wydało porządny odcinkowe “Jurassic Park The game”, które podnosiło w kilku momentach ciśnienie. Chyba jednak najsłynniejsza jest dzisiaj już zapomniana seria “Dino Crisis”, którą można określić jako “Resident Evil” z gadami zamiast zombie. Nic dziwnego, bo to Capcom ją wyprodukował.

 

Dlatego z zainteresowaniem obserwowałem “Oakwood”. Tytuł pojawił się w grudniu zeszłego roku na STEAM, a stworzyło go Breaking Dimensions i Polygon Dust Entertainment Ltd. Żadne wielkie studio, czysty indyk. Brak dużych pieniędzy spowodował, że gra nie miała dużej reklamy, realistycznej grafiki i wielu możliwości. Z drugiej strony “Oakwood” nie jest przesadzone, a jako horror spisuje się całkiem dobrze.

 

Park pełen dinozaurów.

 

Madison organizuje wspólnie ze znajomymi wypad do tytułowego parku Oakwood. Specyficzny to park, bo ogrodzony niczym obóz koncentracyjny, a przy chatce leśnika jest mnóstwo ogłoszeń o zaginionych osobach. Bohaterka przybywa później, ale zamiast hucznej imprezy widzi bajzel i puste namioty, na których są ślady pazurów. Oraz kilka listów. Nie wiedząc co zrobić postanawia przeczekać noc w znajdującej się obok przyczepie.

 

A tu budzi ją dudnienie i wstrząsy. Trzęsienie ziemi? Oczywiście, tyle że wywołane przez zbliżającego się kilkutonowego T Rexa. Zamiast jak pan bóg przykazał udawać, że cię nie ma bohaterka drażni gada, który niszczy pojazd. Nie mogąc się wrócić musi iść do przodu, badając przy tym okoliczne budynki, szukając informacji oraz ostatniego ocalałego, który od czasu do czasu się z nami komunikuje.

 

 

Szybko też się dowiadujemy, że Oakwood zamieszkane jest przez zgraję innych kłapiących zębami milusińskich. Dla których stanowimy główne danie. Po drodze bohaterka dowiaduje się, że gady zamieszkują to miejsce od co najmniej kilkudziesięciu lat, a ktoś specjalnie może ściągać tu turystów. Przede wszystkim musimy jednak przeżyć, co jest o tyle utrudnione, że nie posiadamy żadnej broni, a każde bliższe spotkanie z dinozaurem pokazuje napis oznaczający naszą śmierć. Obrońcy przyrody szykujcie się, gdyż tutaj to ludzie są zagrożonym gatunkiem!

 

Widać, że budżetówka.

 

Choć technikalia wolę zostawiać na koniec, to jednak teraz je poruszę, by potem nie było niedomówień. “Oakwood” jest budżetówką, co widać na pierwszy, drugi i nawet trzeci rzut oka. Grafika jest przestarzała, podobnie jak animacje. Nie spodziewajcie się fotorealistycznej trawy ani wody jak w “Assassin’s Creed”. Same jaszczury wyglądają podobnie do tych z przygodówki Telltale, co też nie jest chyba najlepszą rekomendacją. Hej, w końcu to FPS!

 

 

Muzyka też nie wpada w ucho. Coś tam sobie pogrywa w tle, naprawdę głośno się zaczyna robić, gdy coś nas goni. Generalnie audiowizualnie jest lekki zawód. Ale największą wadą jest jej długość. Widać, że najbardziej wzorowano się na tytułach ze Slendermanem. I tu zbieramy kartki i musimy uciekać przed zagrożeniem, przed którym nie mamy się jak bronić. Całość, nawet biorąc pod uwagę zgony, da się przejść w godzinę. A nawet jeszcze szybciej. Jest mocno liniowa i pomimo kilku znajdziek oraz achievementów, nie ma sensu dłuższego grania. Raczej to nie jest tytuł, do którego będzie się często wracać. Aha, brak też polskiego tłumaczenia, całość jest po angielsku, choć czytania tu nie jest zbyt wiele.

 

Ale są też dobre strony. Tym jest na pewno niewygórowana cena. Na chwilę obecną jest to 17,99 zł, a przy wyprzedaży na pewno będzie jeszcze niższa. Zajmuje ledwie kilka giga, a wymagania sprzętowe są takie, że bez większych problemów powinna pójść też na starszych komputerach. Same odgłosy dinozaurów też są całkiem przyjemne, a poza tym tych jest kilka gatunków.

 

Latarka przeciw bandzie raptorów.

 

Przejdźmy więc do grywalności. Jak wspomniałem całość przypomina “Slender 8 pages”, a więc głównie chodzimy, szukamy kartek, od czasu do czasu jakąś inną rzecz i uciekamy przed dinozaurami. Te na szczęście nie gonią nas ciągle, ale czekają w kilku lokacjach, gdzie musimy się mieć na baczności. Poza tym są momenty, gdy pozostaje nam już tylko ucieczka, zwłaszcza na końcu, gdy jesteśmy sam na sam z królem gadów. Widzimy wszystko z pierwszej osoby, ale nie mamy żadnej broni. Naszym jedynym wyposażeniem jest latarka, z której należy rozsądnie używać. Dinozaury od razu zobaczą światło i ruszą za nami w pogoń, a większość z nich jest od nas szybsza.

 

 

“Oakwood” swoje inspiracje brał w głównej mierze z “Jurassic Park”. Taki tyranozaur widzi tylko ruch, tak więc stojąc spokojnie nie zwrócimy jego uwagi. Poza tym goni nas istna wataha welociraptorów, od których zaroiło się w parku, a także natrafimy na dilofozaura w jednym budynku. Tak jak w filmie i tutaj postanowi nas opluć kwasem, co do najzdrowszych rzeczy nie należy. Gady. zawsze głośno zaznaczają swoją obecność, przez co wiemy kiedy powinniśmy się mieć na baczności.

 

Gdy już nas dopadną nie zobaczymy efektownej sceny śmierci, tylko zbliżenie na paszczę i game over. Nie jest brutalna, przez co także młodsi mogą w to zagrać. Są również checkpointy, co ma swoje niezaprzeczalne plusy. W kilku momentach nie trudno umrzeć, a tak nie trzeba zaczynać od samego początku. Gdyby nie one nie wiem, czy chciałoby mi się ukończyć grę. Co najważniejsze czuć klimat zaszczucia. Jesteśmy sami, zdani na siebie i łaskę (a raczej niełaskę) natury. Gra potrafi podnieść ciśnienie i czasem, gdy musimy być spokojni, ciężko jest nie ruszyć pędem przed siebie.

 

Dajcie “Oakwood” szansę.

 

“Oakwood” nie predysponuje do bycia wielkim tytułem. Powiedziałbym nawet, że dla wielu osób gra może być ledwo znośna. Najbardziej przypadnie do gustu tym, którzy lubią dinozaury oraz rzecz jasna wszystkim fanom survival horrorów. Gra jest przeznaczona dla wąskiego grona fanów, którym jednak przypadnie do gustu. A przynajmniej powinna. Nie jest to gniot, ale przyjemna gra niskobudżetowa.

 

 

Dlatego więc zachęcam do zapoznania się z “Oakwood”. Jeśli zastanawiacie się w co zagrać np. przed robotą, to ten tytuł powinien was zadowolić. Poza tym jest tania, a jeśli trafi się okazja, to będziecie mogli ją kupić za kilka złotych. Nie spodziewajcie się nie wiadomo czego, ale przynajmniej miło spędzicie te kilkadziesiąt minut.

You may also read!

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu