Moby Dick, Marks, Holokaust, Zbrodnia i Kwiaty – najnowsze wystawy MOCAK.

In Sztuka, Sztuki Piękne

Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (w skrócie MOCAK) nie próżnuje. Oto na okres zimowy zaprezentowano aż 7 nowych wystaw. Wśród tematów między innymi Moby Dick, Marks, Pop-art po Holokauście oraz Język Kwiatów.

 

MOCAK na stałe wbił się już w kulturalną wizję Krakowa. Co jest sukcesem, bo poza nim wcześniej sztukę współczesną prezentował głównie Bunkier Sztuki. MOCAK ma jednak świetną lokalizacje (znajduje się niedaleko Fabryki Emalii Oskara Schindlera), poza tym jest mocno promowany przez miasto. To powoduje, że jest jednym z najsłynniejszych muzeów, jakie obecne znajdują się w mieście Krakowie.

 

 

Poza tym MOCAK wyróżnia się tym, że poza stałymi wystawami (jak Live factory Warhol) zamiast jednej nowej jest kilka, różniących się stylem, wykonaniem i prezentowaną treścią. Ostatnio była Ojczyzna w sztuce, co świetnie współgrało w ramach 100-lecia niepodległości. Teraz jest ponad 7 nowych, między innymi ta o Marksie. Po szczegóły zapraszam poniżej. Po więcej szczegółów zapraszam na oficjalną stronę muzeum.

 

Krzysztof Bednarski „Moby Dick”.

 

Nowe wystawy w MOCAK otwiera „Moby Dick” Krzysztofa Bednarskiego. Na tym, poza Karolem Marksem, skupia się głównie autor. Moby Dick to dla niego prosty i gładki obiekt, którego inspiracją stała się łódź znaleziona w Warszawie. Artysta był zachwycony z jednej strony jej minimalizmem, z drugiej monumentalizmem. Skojarzyło mu się to od razu z tym jakże znanym wielorybem. Poza tym źródło inspiracji znalazł w zabalsamowanym ciele ssaka, które widział będąc dzieckiem.

 

 

Od 1989 roku ciągle prowadzi różne eksperymenty, tworząc nowe dzieła i prace. Mamy ciąg marmurowych i brązowych miniatur kadłuba, które składają się na cykl „Maski”. Następnie mamy „Sekcje” i „Powierzchnie całkowite”, gdzie obie łączą się w następny cykl „MD&”. To przypomina kapitana Ahaba z tej powieści, który był w stanie poświęcić wszystko w pogoni za nieuchwytnym wielorybem. Tak samo Krzysztof Bednarski ciągle tworzy następne prace. Ostatnie są z tego roku.

 

 

W „Maskach” dominuje brąz patynowy, stąd ich zielonkawa barwa. Tegoroczna praca jest granitowa. Tuż przy wejściu jest duża instalacja, najbardziej przypominająca rozbitą łódź. Są również te wykonane z polerowanego brązu i one najbardziej wpadły mi w oko. Ta mieszanina z jednej strony czerni, z drugiej jasne elementy odbijające światło. Światło i mrok. Są też te wykonane z aluminium. „Moby Dick to dobry wstęp do następnych wystaw.

 

Krzysztof Bednarski „Karol Marks”.

 

Poza wielorybem Karol Marks, czyli jeden z twórców komunizmu, jest drugim źródłem inspiracji. I to od dawna, bowiem artysta tworzy jego wizerunki od 1978 roku. Wszystko zaczęło się od „Portretu Totalnego Karola Marksa”. Był to gipsowy odlew ze zdjęciami pomników z bloku wschodniego. Artysta skupił się na tej postaci, bo Marks stał się czymś więcej niż twarz ideologii – w pewnym sensie stał się symbolem popkulturowym. Do dziś stworzył kilkaset takich prac.

 

 

Wraz ze zmianą ustrojową mógł pominąć motywy polityczne. Marks stał się niczym więcej niż kulturowym fetyszem, gdzie budulcem prac jest plastik, marmur, gips, brąz czy kamień. Już na przedzie jest „Profeta”, czyli głowa Marksa z wbity w czubek gwiazdą. Jest „Marks i Moby Dick”, Marks z żelazkiem wbitym w głowę i młotkiem w nią uderzającym czy nawet choinka z jego głów. „Karol Marks na taczkach”, gdzie w jednej dużej głowie jest druga mniejsza, świecąca na czerwono. Marks z wbitymi łyżwami czy jego głowy jako chmury…

 

 

To niesamowite, na ile sposobów można przedstawić jego głowę. Choćby z wódką proletariat czy napisem „Boga nie ma”. Marks z wbitymi parówkami, które zjadał pies, różnokolorowe oblicza, instalacja z symbolem victorii czy nawet stylizowana na satelitę Sputknik. Choć najbardziej spodobała mi się Godzilla, gdzie rzecz jasna zamiast głowy gada była jego. Z prezentowanych wystaw „Karol Marks” jest zdecydowanie najlepszą, najbardziej zwracającą wagę.

 

Boris Lurie „Pop – art po Holokauście”.

 

Boris Lurie jest artystą, który już nic niestety nie zaprezentuje (1924 – 2008). Podczas wojny przebywał w obozie koncentracyjnym, zabito również kilku członków jego rodziny. Nic więc dziwnego, że jako artysta skupił się na tematyce holokaustu. „Pop – art po Holokauście” to zbiór kilku jego prac, głównie z okresu lat 60 i 70. Musze jednak od razu uprzedzić, że całość dla wielu może być nieco… kontrowersyjna.

 

 

Bo cóż powiecie na zdjęcia z obozów koncentracyjnych, gdzie obok więźniów i zwłok mamy nagie kobiety? Gdzie na fladze Izraela gwiazda Dawida znajduje się w losowych miejscach? Na samym środku znajduje się duża gwiazda, w której znajdują się jakby różne śmiecie. Tak poza tym na ścianach znajduje się mnóstwo wiele zdjęć i bal drewna, w które wklejone są różne rzeczy. Różne urywki, fragmenty zdjęć i gazet. Wszystkie one podzielone są tematycznie.

 

 

Mamy więc zdjęcia obozów i nagich kobiet, „obrazy czerwone”, gdzie dominuje ten kolor i gdzieniegdzie gwiazda. Różne pracy gdzie powraca słowo „Jew”, America”, „No art”, „no”, czy „Load”. Mocną uwagę zwraca też pudło, które wymalowane jest swastykami i zdjęciami Żydów. Gdyby nie to, że autor sam jest Żydem, zapewne zostałby oskarżony o antysemityzm. Prace są mocne i często ocierające się o dobry smak. Ale taka w końcu też jest sztuka, podnosząca czy przekraczająca granice.

 

Munten/Rosenblum „Ranny, który może chodzić”.

 

 

Dwójka artystów współpracująca od 1992, prezentujących realizm, a wraz z tym egzystencjalne treści. Sami nazywają to „filozofią istnienia”. Człowiek ma być skazany na samotność, bezruch i izolacje. Całość ma łagodzić piękno wykonania. A z czym mamy do czynienia? Oto fotografie z magazynów i te znalezione w internecie (kilka kojarzyłem), następnie przemalowują znalezione w nich postacie. Wszystko to wygląda jak współczesne obrazy, które często są… niepokojące. Poza tym korzystają z pomocy performerów i youtuberów.

 

 

Mamy więc na początku ciąg postaci, na których twarzy i ciele znajdują się blizny. Następnie różne obrazy, z których część przypomina te zwykłe, po innych widać wprost pochodzenie z YouTube. Całość, biorąc pod uwagę teksty pod pracami, układa się jakby w jedną wielką opowieść. Mamy różne obrazy – kobiety na siłowni, poprzez psa do arbuza przeszytego nabojem czy dłoni naciskającą na plastelinę. Całość wygląda naprawdę oszałamiająco, szczególnie biorąc pod uwagę to, materiał źródłowy pochodzi praktycznie z życia codziennego.

 

Akira Inumaru „Język Kwiatów”.

 

 

Pracę Akiry Inumaru skupiają się na naturze. Wykorzystuje on kwiaty i barwniki roślinne, które poddaje działaniu promieni słonecznych. Jak sam autor mówi z jednej strony ono karmi rośliny i daje im kolor, z drugiej natomiast niszczy. Są wystawione trzy prezentacje: „Podwójny” oraz „Błędne ogniki są matrycą, gdzie pierwsze są odbitką drugich. Poza tym jest jeszcze „Tęcza roślin, ”, gdzie mamy 7 roślin, których naturalny barwnik prezentuje 7 kolorów tęczy.

 

 

Prac jest nie za dużo (w końcu wszystko to jeden pokój), największa i najbardziej okazała jest rzecz jasna „Tęcza roślin”. Ona najbardziej zwraca uwagę, reszta jest… jakoś ta wystawa niezbyt mnie zainteresowała. Wszystko przyjemnie wygląda i widać, że autor poświęcił sporo pracy tym, dziełom. Że tworzył je z sercem. Nie przemówiły one jednak do mnie.

 

Mac Adams „Zbrodnia”

 

Z tego co zauważyłem wiele osób często zapomina, że MOCAK to nie tylko jedna galeria – poza Alfa są jeszcze Beta i Re, rzecz jasna mniejsze. Co nie znaczy, że nie są warte zobaczenia, zwłaszcza, że wszystko da się zobaczyć na jeden bilet. Galeria Beta znajduje się obok księgarni, a obecna wystawa to „Zbrodnia” Mac Adamsa. Ten artysta (urodzony w 1943) skupia się głównie na fotografiach i instalacjach, i z tym mamy właśnie do czynienia. Wszystko w oprawie dokumentacji policyjnej, co sprawia wrażenie, jak byśmy byli świadkami na miejscu zbrodni. „Zbrodnia” jest podzielona na dwie części.

 

 

Pierwsza to wiekowy „Powrót do domu”. No może przesadziłem, ale swoje już ma – powstał bowiem w 1976. Oto widzimy jakby sypialnię, w której jest bajzel. Wszystko świadczy o tym, że doszło tutaj do jakiejś walki, może nawet zbrodni. Tłem miał być powrót żołnierza do domu, który zastał z kimś ukochaną. Wszystko można starać się jedynie odczytać z rzeczy leżących na ziemi.

 

 

W drugim pokoju mamy do czynienia z „Fragmentami tajemnicy” z 1981 roku. Tutaj są zdjęcia oraz przedmioty w szklanych gablotach, co odnosi się do dwóch głównych rzeczy zbieranych na miejscu zbrodni: dowodów oraz dokumentacji fotograficznej. Drugi pokój jest mniej interesujący, pierwsza instalacja zwraca głównie uwagę. Nie będę też kłamał, że obejrzenie tych rzeczy zajmuje bardzo mało czasu i powiedziałbym, że są przystankiem do Galerii RE.

Pracownia Łukasza Skąpskiego.

 

Jak na mały budynek muzealny udało się wystawić wiele interesujących prac i przedmiotów. Prezentujących różną jakość i zaangażowanie, ale na pewno każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Łukasz Skąpski był absolwentem i wykładowcą ASP w Krakowie, teraz zaś jest profesorem ASP w Szczecinie. Jego prace skupiają się głównie na życiu społecznym i przemianach w nim zachodzących. Na całość składają się zdjęcia, obiekty i nagrania wideo.

 

 

Całość podzielona jest na trzy części. Pierwsza analizuje antropologię na podstawie ludzkiej twarzy. Druga opowiada o polityce, głównie o wojnie polsko-polskiej. Trzecia zaś łączy kulturę wysoką z komercyjną. Tuż przy wejściu mamy więc porównanie twarzy wielu Europejczyków, a także instalacje wideo prezentująca niedoskonałości modelek. To interesujące, bo zazwyczaj jest na odwrót i dąży się do perfekcji.

 

 

Piętro wyżej było dla mnie znacznie ciekawsze. Z przedmiotów mamy między innymi piłkarzyki w barwach biało czerwonych (symbolizujących dwa walczące plemiona), paczkę papierosów, które twórca wyżebrał od przypadkowych ludzi czy „Sztukę internetu”, gdzie na bokserkach modela wypisane są różne filozoficzne sentencje.

 

 

Najciekawsze były nagrania wideo. „Krzykacze”, czyli półminutowa pętla krzyczących dwóch osób. „Halo! Uwaga!”, czyli czyli przedmioty codziennego użytku, które narrator zachęca do kupna. Głosem ulicznego sprzedawcy czy z dokumentów z okresu PRL. I mój faworyt, czyli „Podróż drogi”. Jest to zabawna historia fabularna stworzona z nagrań zebranych podczas podróży do Rumunii. Bohaterowie starają się pokonać złego Horeszkę, a wszystko w oprawie starych filmów z wypożyczalni kaset VHS.

You may also read!

Gadu Gadu, czyli komunikator w erze messengera.

Wiele osób od dawna wieszczy mu koniec. Miał przeminąć w czasie, gdy rządzi Facebook, Snapchat i Twitter. Mimo to Gadu Gadu, znane też jako GG, trwa dalej, powracając co jakiś czas jak temat bumerang. Czy uśmiechnięte słońce dalej ma szansę?

Read More...

Wielkanoc 2019

Wielkanoc trwa w najlepsze. Z tego powodu Z tego powodu załoga portalu Coolturowo.pl życzy wam wszystkim wszystkiego najlepszego.   Tegoroczne święta

Read More...

Panika! Wariat na horyzoncie…

Raport Panika - Arti Grabowski Teatr KTO, scena klasyczna AST w Krakowie 5 kwietnia 2019r. godz. 19.00 Poeci i wariaci mają tę

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu