Migotanie. Grafika Południowokoreańska.

In Sztuka, Sztuki Piękne

Muzeum Manggha kojarzy się głównie z Japonią. Tym większym zaskoczeniem dla mnie jest wystawa „Migotanie. Grafika Południowokoreańska”, która, jak nazwa wskazuje, wiąże się z Koreą Południową. Pokazuje również to, że Daleki Wschód to nie tylko historia, ale także nowoczesność.

 

W lipcu i sierpniu Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie prezentowało w Bunkierze Sztuki wystawę „Zanurzeni w obrazach”. Zainteresowany udałem się więc do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha na „Migotanie. Grafika Południowokoreańska”. Od lat 90 grafika artystyczna stała się jednym z głównych koników kulturalnych artystów z Korei Południowej, a obecność ich prac w Krakowie datuje się na rok 1994. Od tego czasu regularnie nadsyłają swoje prace, które często wygrywają nagrody w ramach tego konkursu.

 

 

„Migotanie” prezentuje kilkadziesiąt prac 20 artystów, między innymi Chang-Soo Kim, In Hee Bang, Soohe Kim, Young Ae Lee, Nim-sin Kwak. Nie będę kłamał, że te nazwiska niewiele mi mówią. Z tego co zaobserwowałem wystawa podzielona jest na trzy działy tematyczne, gdzie pierwszy skupia się na ludziach, drugi na naturze i ostatni na mieście jako takim. Część prac to druk cyfrowy prezentujący dzieła, równie wiele jest też akwatint i akwafort. Nie jestem zbyt dobry w wyjaśnianiu tego, dlatego odsyłam bezpośrednio do Wikipedii.

 

Człowiek ponowoczesny.

 

„Migotanie” otwiera „Człowiek ponowoczesny”, ciekawe studium na człowieka i społeczność z punktu widzenia Koreańczyków. Widzimy więc tutaj społeczeństwo jako takie, bez indywidualności, gdzie bliżej jest temu kolonii mrówek (bez obrazy) niż grupie jednostek. Mamy zdjęcie dziecka, które po bliższym zobaczeniu okazuje się stworzone z setek, jeśli nie tysięcy miniaturowych fotografii twarzy, które wspólnie nakładają się na twarz. Jak dla mnie to ciekawy obraz, gdzie to ludzkość tworzy coś, co można nazwać „człowiekiem”, nadaje sens temu znaczeniu.

 

 

Najbardziej z tych spodobały mi się jednak pracę In Hee Banga, który przedstawia nie mniej, nie więcej jak ubrania, które są w pralce i szafce. Ludzi brak lub grają co najwyżej rolę drugorzędną, a zarazem ubrania przypominają nam o życiu codziennym. Dodatkowo szarość obrazuje bezsens, trwanie po prostu dla trwania, bez większego sensu. Z kolei dzieła Dong-Hyun Lee przywodziły mi na myśl współczesnego Atlasa, który musi dźwigać na swych barkach ciężar cywilizacji. Reszta z prac z tego działu nie zrobiła na mnie już takiego wrażenia, dlatego można przejść dalej.

 

 

W stronę Natury.

 

„Migotanie” pokazuje nam również, jak tamtejsi artyści spoglądają na naturę. Tu też się dowiedziałem, że Koree Południową określa się jako Kraj Porannego Spokoju. Ich spojrzeneie na przyrodę skupia się przede wszystkim na jednym szczególe, jednym elemencie. Stąd też prace w większości nie zawierają wielu elementów, nie są bardzo rozbudowane, za to do perfekcji przedstawiają jeden konkretny punkt.

 

 

Na pierwszy ogień dostajemy więc głazy Young Ae Lee, które jak dla mnie, sprawiają pewne niepokojące wrażenie, zawieszone tak jakby w pustce. Minho Kim prezentuje z kolei puste, nagie drzewa bez liści, również bez tła, jakby były jedynym obiektem we wszechogarniającej pustce. Podział na czerń i biel nadaje temu depresyjnego wyrazu. W zasadzie z tego co zauważyłem na większości prac „W stronę Natury” jest czarno biała, z różnymi odcieniami szarości.

 

 

Za to przyjemniej prezentuje się seria „Ogród” Nim-sin Kwak, gdzie fragmenty roślin i kwiatów zdają się być przysypane przez śnieg. Choć może to też wyglądać tak, jakby biała farba wylała się na pracę. Yun Jung Sero z kolei zaprezentował „Echo”, które wyglądają jak pioruny lub wyładowania elektryczne zamknięte i uchwycone w jakimś ciemnym pomieszczeniu.

 

 

Dział zamykają pracę Hoon-Dong Chunga, które są połączeniem koncepcji i równań matematycznych z formami naturalnymi. Kolorowe kule, które zdają się być w ciągłym ruchu we wszystkie strony, zdają się przypominać planety. „Obrazowanie równania sześciennego” wygląda zaś na obiekt pochłaniany przez czarną dziurę, gdzie pod nim znajduje się równanie matematyczne.

 

Zmediatyzowane miasto

 

Ostatnia część to „Zmediatyzowane miasto”. Wielomilionowe metropolie, drapacze chmur i gros świateł tworzą czasem obraz jak z nie tego świata. Samo „Migotanie” składa się zresztą na ciekawą triadę – człowiek, natura i cywilizacja. To najmniejsza część wystawy, która zrobiła na mnie jednak największe wrażenie.

 

 

I tak otwiera nocny pejzaż Seulu, którego gra świateł przypomina niebo i odległe gwiazdozbiory. To też pokazuje ogrom miasta, w którym człowiek dosłownie jest jedną z mrówek. Równie oszałamiająco wygląda „Miasto świateł”, gdzie budynki przedstawione są jako różnokolorowe linie, wyglądające bardziej na wizualizer muzyczny niż realnie istniejące miejsce.

 

 

Z kolei nie byłem w stanie niczego dostrzec w „Niespodziewanym ataku” Ja-Young Ku, choć ta praca na pewno jest inspirowana ciągłym zagrożeniem ze strony północnego sąsiada, dysponującego bronią atomową. Jak dla mnie te dwie prace to po prostu ciąg linii świateł. Za to Sanggon Chung pokazał zaprezentował pracę składającą się z kilkunastu zdjęć z kamer i programów telewizyjnych. Pierwszym, co przyszło mi do głowy gdy to zobaczyłem, była myśl „nie ma nic wartego obejrzenia w telewizji, choć tyle kanałów”. Na pewno każdy, kto ma telewizor, zrozumie o czym mówię.

 

Korea Południowa w Krakowie.

 

„Migotanie” jest ciekawym spojrzeniem na kraj, o którym nie jest tak głośno w Polsce, jak to jest w przypadku Japonii czy Chin. Korea Południowa większości osób kojarzy się pewnie z zaawansowaną technologią i północnym sąsiadem, nie zaś z wielowiekową i rozwinięta kulturą, jak to jest w przypadku dwóch wspomnianych krajów. To tym bardziej pokazuje, jak ten kraj jest nowoczesny, nawet pod względem sztuki.

 

 

Organizatorem wystawy „Migotanie” jest Stowarzyszenie Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie, a kuratorami wystawy są Marta Anna Raczek-Karcz i Mateusz Otręba. Wystawa będzie trwać od 5 września do 7 października tego roku. Więcej o samej wystawie dowiecie się tutaj.

You may also read!

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Ze śmiercią mu do twarzy – John Wick 3

Filmy o zawodowych zabójcach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. "Zabójcy" ze Stallonem i Banderasem, "Nikita", "Wanted", swojski "Killer"

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu