Maus.

In Komiksowo, Rozrywka

Co powiecie na komiks, który opowiada o Holokauście? Tyle, że zamiast ludzi głównymi bohaterami są zwierzęta. Dla wielu może to zabrzmieć niczym ponury żart. Tyle, że „Maus” jest jedną z najlepszych historii opowiadających o tym ludobójstwie. I być może jednym z najbardziej znanych komiksów na świecie.

 

Nie od dziś wiadomo, że komiksy czytają nie tylko dzieci. Fakt, wiele historii o superbohaterach jest przeznaczonych dla starszego czytelnika, ale zdarzają się też tytuły, które poruszają poważne tematy. „Maus” jest tego najlepszym przykładem, ale nie tylko on. „Persepolis” w przystępny dla zachodniego czytelnika porusza temat rewolucji w Iranie i zmian, jakie zaszły po niej. „Umowa z bogiem” pokazuje ciężkie lata 30, z wielkim kryzysem i narodzinami nazizmu. W tym roku zekranizowano „Śmierć Stalina”, na podstawie kontrowersyjnego komiksu. Czy choćby „Sunstone”, pokazujący świat BDSM. Ale wróćmy do „Maus”.

 

Jest to wyjątkowy komiks, o czym świadczy nagroda Pulitzera. Co prawda przed nim dwa inne komiksy otrzymały ów zaszczyt, były to jednak krótkie historyjki, satyry z gazet. To zaś był pełnoprawny komiks. Narysowany dodatkowo w specyficzny sposób, gdyż zamiast ludzi mamy w nim do czynienia ze zwierzętami. Nie jest to jednak bajka, a ciężka w odbiorze biografia, w której specyficzny styl bardziej dołuje niż śmieszy. Również moim osobistym zdaniem jest to jedna z najlepszych historii, która opowiada o Holokauście.

 

Dlaczego mysz trafiła do obozu koncentracyjnego?

 

„Maus” to zapis rozmów syna z ojcem, Arta i Władysława Spiegelmana. Pierwszy jest undergroundowym rysownikiem komiksów z trudnym charakterem i burzliwą przeszłością. Między innymi jego matka popełniła samobójstwo, a sam trafił na leczenie do zakładu psychiatrycznego. Władysław z kolei urodził się jeszcze podczas zaborów, doskonale pamięta II Rzeczpospolitą. Oraz przeżył Holokaust, gdzie wielu członków jego rodziny nie miało tego szczęścia. Te wydarzenia bynajmniej nie złamały człowieka. „Maus” to nie tylko historia o tragedii, lecz o sile hartu ducha. Choć widać po Władysławie emocje to często mówi tak, jakby poruszane historie nie dotyczyły bezpośrednio jego.

 

 

Akcja komiksu toczy się w dwóch czasach. Pierwsza z nich toczy się już po wojnie w USA. Art stara się zrozumieć, dlaczego jego życie przybrało taki obrót. Odpowiedzi szuka u ojca, a dokładniej w jego opowieściach o przeszłości. Poza tym widzimy burzliwą relacje Władysława z jego drugą żoną, Malą; związek Arta z Francoise (nie wiedział, jakim zwierzęciem ją przedstawić); pracę Arta jako rysownika komiksowego i w końcu rozmowy syna z ojcem. Te służą nie tylko pokazaniu przeszłości, ale przede wszystkim trudnego charakteru Władysława. Na swój sposób są to humorystyczne momenty, tak jak ten, w którym Władysław wyrzuca na śmietnik płaszcz syna, bo mu się nie spodobał. Pomimo dzielących ich różnic starają się nawzajem zrozumieć.

 

Co prowadzi do historii, która zaczyna się w Częstochowie w latach 30, gdy młody Władysław poznaję swoją pierwszą żonę, Anje. Biorą ślub i rodzi się im dziecko, ale ich szczęście przerywa rozpoczęcie II wojny światowej. Rodzina się rozdziela i trafia do getta w Sosnowcu, skąd udaje im się uciec, a następnie Władysław z żoną ukrywają się w podziemnym bunkrze, gdzie w przeżyciu pomagają im Polacy. Niestety, w końcu trafiają do Auschwitz, a z czasem także do innych obozów.

 

Myszy, świnie, koty i psy.

 

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest styl przedstawienia postaci. Otóż każdej nacji przypisane jest jedno zwierzę. Żydzi są myszami, Polacy świniami, Niemcy kotami, Amerykanie psami, Francuzi żabami itd. To oczywiście przyczyniło się do wielu kontrowersji. W naszym kraju uznano to za zniewagę i spowodowało, że „Maus” został oficjalnie wydany dopiero w 2001 roku. Antypolskości dopatrywano się też w tym, że Polacy zostali również pokazani w negatywnym świetle. A to donosili do Gestapo, a to byli obozowymi kapo…

 

 

To prawda, ale w komiksie pokazano również wielu bohaterskich Polaków ratujących Żydów. Poza tym nie tylko naszych rodaków tak ukazano, sami Żydzi nie tylko są ofiarami. Niektórzy donoszą, inni są członkami policji żydowskiej. Sam Władysław został pokazany wręcz w stereotypowy sposób. Jest chciwy i skąpy, denerwuje się choćby z tego powodu, że syn używa jego zapałek. Obawia się, że druga żona pragnie okraść go z majątku. I jest rasistą. Boi się, że czarnoskóry mężczyzna okradnie go z zakupów. Jeśli więc ten komiks jest antypolski, to również jest antysemicki. A taki nie jest, „Maus” pokazuje po prostu historię taką, jaka była, bez ugładzania czy bawienia się w polityczną poprawność. Władysław jest przez to żywszy, bo nie jest krystaliczną osobą, lecz kimś, kto również posiada uprzedzenia. Nie zmienia to jednak tego, że przeżył coś, czego być może wielu z nas by nie przetrwało.

 

 

Same zwierzęce przedstawienia też nie są moim zdaniem uwłaczające. Żydzi są myszami, na które polują koty – Niemcy. Polacy są pod postacią świń nie po to, by obrazić, lecz by ukazać, że też byliśmy nacją skazaną na śmierć. Amerykańskie psy są dumne i często butne. Przez to, że mamy do czynienia ze zwierzętami „Maus” jest łatwiejsze (przynajmniej moim zdaniem) w odbiorze niż gdyby byli tu pokazani zwykli ludzie. Z tego powodu dzieło też łatwiej będzie się czytało młodszym odbiorcom.

 

Przede wszystkim prostota.

 

Cały czas używam pojęcia komiks, a właściwie mamy do czynienia z powieścią graficzną. Dużą powieścią, której przeczytanie zajmie kilka godzin. Było to pierwsze takie dzieło, które miałem okazję poznać. Wcześniej komiksy kojarzyły mi się głównie z historiami o superbohaterach, albo opowieściami z bajek Disneya. Tu zaś trafiłem na historię, która poruszała bardziej niż niejeden film. I była oparta na faktach! Jako 14-latek przekonałem się, że komiksy to coś więcej niż Marvel i DC. Że mogą ukazywać poważne historie.

 

Sama oprawa graficzna jest prosta tak, jak tylko to jest możliwe. I czarno-biała, moim zdaniem najlepiej pasująca do powieści graficznych. Jak zaznaczyłem „Maus” jest spore, liczy ponad 300 stron. Nowe wydanie zawiera oba tomy w jednym komiksie, tak więc trzeba liczyć się z wydatkiem kilkudziesięciu złotych. W zamian dostaniesz twardą okładkę i dobrej jakości papier. I naprawdę wciągającą historię.

 

 

Podsumowując, „Maus” jest jedną z najoryginalniejszych powieści o Holokauście. I tu nie chodzi tylko o zwierzęta, ale również o świat, w którym rzadko trafiają się czysto złe lub dobre postacie. Tu kapo wykorzystuje innych, ale ojciec autora sam korzystał z ich pomocy, aby przeżyć. Czy ma z tego powodu wyrzuty moralne? Nawet jeśli, to tego nie pokazuje, nie bawi się również w moralizatorstwo ani nie pokazuje się jako wzór cnót. Przedstawia natomiast ciężkie czasy, w których każdy starał się odnaleźć. Już na początku mówi do Arta, że przyjaciół najlepiej ocenić zamykając się z nimi na tydzień bez jedzenia – wtedy naprawdę przekona się, ile warta jest przyjaźń.

Zapisz się do naszego Newslettera!

Chcesz dołączyć do #CoolturowejRewolucji? Bądź zawsze na bierząco z #PełnąCoolturą. Zaprenumeruj newsletter!

*na pewno nie dostaniesz od nas żadnego spamu :)

You may also read!

Michał Hrisulidis “Złożony”

Gdy za oknem taki śnieg, aż nie chce się wychodzić z domu. A szkoda, bo zima to świetny okres do odwiedzenia muzeum czy galerii. Między innymi możecie zapoznać się z wystawą "Złożony", której autorem jest Michał Hrisulidis. Wystawa do zobaczenia w Galerii Miejskiej we Wrocławiu. Smaczku dodaje fakt, że mija 30 lat od pierwszej wystawy pana Michała, która miała miejsce w tej galerii!

Read More...

Pudełko z guzikami Gwendy.

Stephen King pisze już kilkadziesiąt lat i nie zapowiada się na to, aby miał nagle przestać. To akurat dobra wiadomość, bo od niepamiętnych czasów jestem fanem jego pióra. Czy to kryminałów, dramatów czy rzecz jasna horrorów. Tylko jego “Mroczna wieża” mi się nie podoba. Za to “Pudełko z guzikami Gwendy” od razu pochłonąłem i powiem jedno - kawał dobrej literatury!

Read More...

Oakwood – horror z dinozaurami

Każdy fan “Jurassic Park” (i dinozaurów w ogóle) pewnie z miłą chęcią pograłby w jakąś dobrą grę z wielkimi gadami w roli tytułowej. Poczuć ten dreszczyk emocji, gdy ściga cię Tyrannosaurus Rex. Niestety, choć częściowo moda na nie wróciła, to wielcy wydawcy zdają się tego nie zauważać. “Oakwood” choć krótkie, stara się chronić honoru branży.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu