Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

In Kinomania, Rozrywka

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta zawsze wróci, aby szerzyć śmierć i zniszczenie. Po średnio przyjętym filmie z 2014 roku i znacznie ciekawszym “Kong: Wyspa Czaszki” przyszła kolej na kolejną część o wielkim jaszczurze. “Godzilla 2: Król potworów” ma mieszane recenzje. Jest za długi, w niektórych momentach nudny, ale gdy przychodzi do walk tytanów, aż zapiera dech w piersi.

 

Godzina 16, sala IMAX. Za kilka długich minut (ach, te reklamy) rozpocznie się seans 3D najbardziej wyczekiwanego przeze mnie filmu roku. Oczywiście, czekałem na nowych Avengersów. Ciekawi mnie, jak zakończy się saga X-Men. Ogromnie spodobał mi się John Wick 3. Już nie mówiąc o filmowych PokemonachSpider-Manie czy (niechętnie, bo niechętnie) Gwiezdnych Wojnach. Ale to Godzilla 2: Król potworów był moim osobistym faworytem. Tak, nawet po tym jak zobaczyłem niepochlebne recenzje i tak ciągle biła we mnie nadzieja, że może jednak tym razem uda się zmutowanemu jaszczurowi. Że wykrzesze z siebie to, co pociągało mnie w dzieciństwie w oglądaniu okładających się facetów w gumowych kostiumach.

Godzina 16:15, na sali około 30 osób (jak na salę IMAX to nic), ogromne 3D wyskakuje z ekranu, a ryki pobrzmiewają z przodu, boku i tyłu. Pierwsza scena i pierwsze pojawienie się Godzilli! Jak zwykle rujnuje miasto. A potem przeniesienie w czasie i miejscu i znów wątek ludzki. Przez bitą godzinę będę musiał jakoś to znieść, że za dużo potworów się nie naoglądam. Ale potem następuje wynagrodzenie i to, co tygryski lubią najbardziej. Masową destrukcje otoczenia i okładające się gigantyczne monstra.

 

Źli ekolodzy, źli ludzie, zły Ghidora, Godzilla dobra.

 

Minęło 5 lat od kiedy ludzie przekonali się, że nie są już dominującym na Ziemi gatunkiem. Agencja Monarch, zajmująca się badaniem tytanów, jest pod coraz większą presją. Cywile mają jej za złe ukrywanie prawdy, a rządy chcą definitywnie i brutalnie zakończyć istniejące zagrożenie. Mimo to wielu pracowników organizacji, na czele z doktorem Serizawą, wierzy w możliwość koegzystencji między ludźmi i potworami. Pojawia się nadzieja, gdy doktor Emma Russel udaje się okiełznać jednego z nich przy pomocy urządzenia o nazwie “Orca”.

Nie tylko jednak władzę mają niecne zamiary. Grupa eko-terrorystów atakuje placówkę badawczą, porywają doktor Emmę i jej córkę, a także kradną urządzenie. Monarch, chcąc uratować sytuację, kontaktuje się z Markiem Russelem, byłym mężem Emmy. Ten niechętnie zgadza się im pomóc. Ma osobistą urazę do Godzilli – ta zabiła jego syna i w następstwie zniszczyła małżeństwo. Nie wszystko jest jednak takie, na jakie wygląda. Oto budzi się największy zły, Króla Ghidora. Ten trójgłowy smok szybko dochodzi do wniosku, że pora podbić planetę.

Nie mając innego wyjścia ludzie muszą zaufać Godzilli, że ta ponownie uratuje ich cztery litery. Nie jest sama, bo gdzieś ukrywa się olbrzymi motyl o imieniu Mothra, której również nie podoba się obecna sytuacja. Na świecie zaczynają budzić się tytani, gnani zewem walki pomiędzy pretendentami o tytuł tego najsilniejszego. Król potworów może być tylko jeden i tylko czas pokaże, czy ludzkość przeżyje.

 

Godzina nudy i godzina frajdy.

 

Godzilla 2: Król potworów jest filmem nierównym. Wyszło znacznie lepiej niż w 2014 roku, a recepta była prosta: więcej potworów i walk. A mimo to trafiały się momenty, gdy ziewałem, a w jednym nawet prawie zasnąłem. Znów zawodzi wątek ludzi, jest po prostu za długi i dramatyczny na siłę. Motyw rodzinny Russelów byłby ciekawy, gdyby nie tyczył się on filmu Godzilli. Można było zostawić sam Monarch i urządzenie Orca. Najbardziej drażniła mnie córka pani doktor – to płakała i krzyczała. Ja rozumiem, że każdy krzyczy na widok Godzilli, ale nawet przebija to filmy Japońskie.

Poza tym oryginalne dzieła również potrafiły mieć rozbudowaną fabułę (Godzilla vs Biollante, Terror Mechagodzilli, Godzilla 2000), a mimo to Japończycy potrafili zrozumieć, że to gigantyczny jaszczur jest głównym bohaterem. Nie ludzie. I tak przez pierwszą godzinę pojawia się Mothra, coś tam przemknie Król Ghidora i Godzilla, ale obserwujemy głównie dramat ludzi. Godzilla 2 jest za długim filmem. Powinna trwać maksymalnie półtorej godziny i skupiać się na starciach monstrów. Jak dla mnie z aktorów sytuację ratuje Ken Watanabe jako doktor Serizawa i Charles Dance jako złowrogi Alan Jonah. Reszty mogłoby nie być.

To wszystko wynagradza druga połowa, zaczęta starciem między Ghidorą i pterodaktylem Rodanem. Później jest tylko lepiej: wejście Godzilli, przebudzenie tytanów, walka w Waszyngtonie i Bostonie. Efekt specjalne wręcz wylewają się z ekranu, a finałowe starcie między jaszczurem a smokiem uważam za najbardziej efektowną scenę tego roku. No i tak końcówka, gdy reszta ferajny dociera na miejsce… Nie chce zdradzać zbyt wiele, ale jeśli ktoś uwielbia Godzillę czy filmy pokroju Pacific Rim czy Rampage, nie będzie czuł się zawiedziony. Też spodoba się tym, którym odpowiada kino katastroficzne i sporo efektów specjalnych. To nie dzieło, na które idzie się z powodu fabuły. To coś, przy czym ma się dobrze bawić. I po początkowych przeprawach widz się zacznie bawić. Ja przynajmniej się bawiłem.

 

Pierwsi bogowie Ziemi.

 

Tak się zastanawiałem, co nie podobało mi się w filmie z 2014 roku. Na pewno był on za długi (jak ten), było za dużo ludzi (jak w tym) i za mało Godzilli. Najbardziej jednak brakowało mi godnego rywala. Tak, MUTO mogły się podobać, ale nie prezentowały się godnie przy jaszczurze. Godzilla 2: Król potworów lepiej podchodzi do tematu. Jest Król Ghidora, sprytny i okrutny, który praktycznie dominuje przez większość czasu. To chyba jego najlepsza wersja z wszystkich dzieł, w których występował.

Znacznie więcej czasu oddano protagoniście, który zdaje się jeszcze większy i silniejszy. Nie sieje spustoszenia, jak robił to w Japońskich filmach, ale to z  tego powodu, że ludzi traktuje jak my mrówki. Poza nimi mamy jeszcze Rodana i motyla Mothra, które również godnie się prezentują, a także kilka innych tytanów, z których najbardziej w pamięć zapadł mi gigantyczny mamut. Wielka zasługa za to, że stwory wyglądają naprawdę realistycznie.

Widać też, że film był tworzony przez fanów Godzilli. Jest mnóstwo odniesień do całej serii, między innymi w postaci numerów placówek, w których trzymane są stwory (roczniki filmów TOHO). Płonąca Godzilla to odniesienie do Godzilla vs Destruktor, jak sam motyw z potencjalnym wybuchem. Tryumfujący smok przypomina z kolei obraz Williama Blake’a. Jest również destruktor tlenu, potwór jak Anguirus czy motyw z naładowaniem Godzilli, jak to było w filmie z 1991, gdzie również na drodze stanął trójgłowy smok. 

 

Najlepsza Godzilla jaką widziałem.

 

Ech, Godzillo, ile żeśmy przeszli w przeszłości. I ile ty sama przeszłaś. Najpierw jako straszak przed bronią atomową; później maskotka i naczelny obrońca planety; potem znów dzika bestia, która na zmianę walczyła z monstrami i ludźmi; nieudany projekt Rolanda Emmericha (i całkiem fajny serial animowany); odnowiony Shin Godzilla (moim zdaniem całkiem słaby) i bohater serii anime na Netflix. A, zapomniałbym jeszcze o starej bajce produkcji Hanna-Barbera i komiksach, które również zawitały do Polski. Od twojego pojawienia się w 1954 stuknęło ci 65 lat, a mimo to ludzie ciągle nie chcą dać ci przejść na emeryturę.

I nie kłamię z nagłówkiem. Od dziecka uwielbiałem historię o Godzilli, a Godzilla 2: Król potworów mile mnie zaskoczył. Ba, to najpewniej najlepszy film o nim jaki widziałem. Pokazuje to, jak wyglądałyby filmy o nim, gdyby Japończycy mieli budżet na miarę Hollywood. To kawał dobrego filmu, przy którym człowiek może naprawdę się odprężyć. Mam nadzieję, że MonsterVerse ciągle będzie się rozwijać. Zwłaszcza, że za rok nastąpi spotkanie dwóch królów – Godzilla vs Kong. Szykuje się wielka rozwałka.

 

PS Godzilla 2: Król potworów ma jeden z najlepszych soundtracków, jakie słyszałem od lat. Świetnie przerobione klasyczne utwory oraz nowe, które dodają sporo dramaturgii. To pokazuje, jak dobra muzyka może podnieść całkowitą ocenę.

You may also read!

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Brightburn – bestia zamiast superbohatera.

Zapewne każdy zna tę historię. Kosmiczne dziecko przybywa na Ziemię i trafia na małą farmę, gdzie bierze go w

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu