Krakowskie szopki bożonarodzeniowe.

In Sztuka, Sztuki Piękne

Święta już tuż tuż. Jednym z ich symboli są szopki. Są słodkie piernikowe, ciągle popularne są też żywe. I w końcu istne dzieła sztuki. Jednymi z najsłynniejszych w Polsce są szopki krakowskie, które zostały doceniane są na całym świecie.

 

Grudzień to miesiąc świąt. Choinki można zobaczyć praktycznie wszędzie – w domach, na ulicy czy (gdzie pojawiają się na początku miesiąca) w sklepach. Prezenty dzieciom przynosi święty mikołaj. Kulminacja następuje w wigilię, gdy rodziny zasiadają do wspólnej wieczerzy, dzielą się opłatkiem, składają życzenia. Później zaś Boże Narodzenie. Te święta posiadają wiele symboli, a jednym z moich ulubionych są szopki.

 

 

Są one popularne na całym świecie. Dość powiedzieć, że w Watykanie odsłoniętą zdumiewającą z piasku, do powstania której użyto aż 700 ton piasku! W Waldbreitbach znajduje się Międzynarodowe Muzeum Szopek, w którym znajduje się ich 2000, też z tak daleka jak Peru, Indie czy Japonia. Ale po co szukać za granicą, skoro i w naszym kraju jest co podziwiać. Wystarczy wspomnieć te z miasta Krakowa.

 

Szopki krakowskie.

 

Tradycja szopek krakowskich sięga XIX wieku. Oczywiście i wcześniej powstawały szopki, były wystawiane też jasełka. W okresie zaborów lokalne dzieła zaczęły się jednak wyróżniać na tle tych z innych regionów. Ich stylistyka zaczęła się upodabniać do lokalnych zabytków, ze szczególnym uwzględnieniem kościoła Mariackiego. Dziś już praktycznie ciężko sobie wyobrazić taką szopkę, która w mniejszy czy większy sposób nie odnosiłaby się do tej budowli. Szopki zaczęły być smukłe, pełne miniaturowych wież. W motywach odnosi się również do Wawelu, Barbakanu i Sukiennic.

 

 

Nie powstawały bez przyczyny. Miejscowi rzemieślnicy, w okresie gdy nie mogli liczyć na zatrudnienie, musieli szukać innych sposobów na zarobek. Wtedy ktoś wpadł na pomysł ich produkcji. Jedne szły na sprzedaż, z innymi kolędnicy chodzili po domach. Chyba najsłynniejszym szopkarzem z tamtego okresu jest Michał Ezenekier, którego dzieła można nazwać pierwowzorem. Jego trupa cieszyła się powodzeniem aż do wybuchu I Wojny Światowej, gdy Austriacy zakazali tego zwyczaju. Skończyły się wtedy dobre czasy dla szopkarzy. Emigracja oraz wojna spowodowała, że wielu mistrzów zakończyło swoją działalność. Po odzyskaniu niepodległości podejmowano próby odtworzenia tej tradycji. Szczególne zasługi należą się Ludwikowki Strojce, który wznowił tradycje odgrywania sztuk z wykorzystaniem szopek. Potrzeba było kilku lat, nim kolędnicy włączyli je do swojego repertuaru.

 

Czym dodatkowo wyróżniają się krakowskie szopki? Poza postaciami biblijnymi często pojawiają się elementy miejskiego folkloru. Jest więc lajkonik, hejnalista, postacie ubrane w stroje krakowskie. Często pojawiają się też postacie z historii i popkultury. Nie zdziwcie się więc, jeśli obok świętej rodziny będzie się znajdował Józef Piłsudski, Tadeusz Kościuszko czy Mikołaj Kopernik. Także upamiętnia się zmarłych krakowian. W zeszłym roku jedna z figurek przedstawiała Zbigniewa Wodeckiego. Swojej postaci doczekał się też unoszący się nad miastem smog.

 

Konkurs szopek krakowskich.

 

Ktoś, kto żyje lub mieszka dłużej w Krakowie na pewno musi wiedzieć, że co roku w tym mieście odbywa się jedyny w swoim rodzaju konkurs. Na początku grudnia (a dokładnie w pierwszy czwartek) szopkami zapełnia się cały miejski rynek. Dziesiątki osób stają do rywalizacji o to, czyje dzieło zostanie uznane za najlepsze. Lub, lepiej mówiąc, najpiękniejsze. Konkurs jest otwarty dla każdego, bez względu na wiek czy zawód.

 

 

Konkurs podzielony jest na cztery kategorie: dziecięce, młodzieżowe, seniorskie i od niedawna rodzinne. Wielu najbardziej interesuje seniorska, w której nagrody przyznaje się w czterech grupach. Są to miniaturowe, małe, średnie i duże, czyli te powyżej 120 cm. A potrafią być naprawdę duże. Największa do tej pory mierzy aż 5 metrów wysokości, a jej tworzenie trwało 3 lata. Nie będzie pewnie wielkim zaskoczeniem jeśli napiszę, że to ona wygrała w 2010 roku. W 2015 była prezentowana w katedrze w Notre-Dame. Niektóre są z kolei tak małe, że mieszczą się w dziurze obwarzanka.

 

Konkurs szopek krakowskich ma długą tradycję, sięgającą jeszcze do dwudziestolecia międzywojennego. Wtedy to zaczęła zanikać tradycja chodzenia z szopką, obniżył się też poziom dzieł. Zarząd miasta postanowił przywrócić im świetność, szczególne zasługi należą się Jerzemu Dobrzyckiemu. To dzięki niemu w 1937 udało się zorganizować pierwszą edycję, w której poza pieniędzmi można było wygrać również tort i strucle. Rok później odbyła się 2 edycja. Wybuch II Wojny Światowej spowodował, że na następny konkurs trzeba było czekać kilka lat. A dokładnie do 21 grudnia 1945 roku, gdy wydarzenie reaktywowało Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Zgłoszono wtedy aż 59 dzieł, nie było również jednego zwycięzcy – laureatów było pięciu.

 

Wszystko odbywa się zgodnie z ceremoniałem. Najpierw w godzinach rannych uczestnicy pojawiają się przy pomniku Adama Mickiewicza, gdzie prace są prezentowane przybyłej publiczności. W południe odbywa się uroczysty pochód wokół rynku, skąd następnie trafiają do Pałacu Krzysztofory. Tam też obraduje jury, które po trzech dniach ogłasza zwycięzców. Po tym rozpoczyna się pokonkursowa wystawa, trwająca kilka miesięcy.

 

Światowe dziedzictwo UNESCO.

 

W tym roku odbyła się 76 edycja, ważna z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że odbywała się w stulecie odzyskania  niepodległości. Drugim jest to, że szopki krakowskie trafiły na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości! Jest to pierwsza Polska tradycja, która trafiła na tą prestiżową listę UNESCO. Stąd prestiż wygranej musiał być naprawdę przyjemny.

 

 

Jeśli macie więc okazję przebywać w grudniu w Krakowie, a szczególnie na jego początku, zobaczcie na własne oczy, jak prezentują się tutejsze szopki. Jest to jedna z najciekawszych lokalnych tradycji, w której każdy może wziąć udział – bez względu na to, czy pochodzi z tego miasta, czy nie. Patrząc się, jakim zainteresowaniem cieszy się co roku konkurs nic nie wskazuje na to, aby miało się coś w tym względzie zmienić.

You may also read!

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Ze śmiercią mu do twarzy – John Wick 3

Filmy o zawodowych zabójcach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. "Zabójcy" ze Stallonem i Banderasem, "Nikita", "Wanted", swojski "Killer"

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu