Kino zamiast fajerwerków – filmy na Sylwester.

In Kinomania, Rozrywka

Bez względu na to czy samotnie, we dwoje czy nawet w gronie znajomych, Sylwester można spędzić przed telewizorem. Pytanie brzmi jaki film lub filmy wybrać? Pomocna może być w tym poniższa lista. Znajdzie się coś dla fanów horrorów, komedii i trochę poważniejszego kina.

 

Mam nadzieję, że podobnie jak ja macie już plan na Sylwester. Noworoczną noc można spędzić na wiele sposobów. Praktycznie w każdym mieście odbywa się jakaś impreza masowa, knajpy przeżywają istne oblężenie, również otwarte są muzea, teatry i kina. Każdy, kto chce, na pewno znajdzie coś, co go zainteresuje. Jednak bywa również tak, że plan trzeba zmienić na ostatnią chwilę. A to choroba, znajomy odwoła przyjęcie czy w następny dzień czeka praca. Smutna rzeczywistość.

 

Na ratunek przychodzi nam kinematografia. Osobiście nie widzę nic złego w przywitaniu nowego roku z dobrym filmem. Nawet w gronie rodziny czy znajomych. A tym bardziej, gdy wasza druga połówka nie chce opuścić czterech ścian. Jeśli na coś czekaliście cały rok, a nie mieliście okazji wcześniej tego zobaczyć, może to być dobry moment na nadrobienie zaległości. Jeśli natomiast nie wiecie, co obejrzeć, nie martwcie się – mamy dla was przygotowaną listę.

 

Cztery pokoje (Four rooms, 1995).

Listę otwiera film, którego akcja toczy zaczyna się w nowy rok. A dzieło to nie byle jakie, bo jeden z najlepszych filmów Quentina Tarantino. Głównym bohaterem jest boy hotelowy Ted. Spodziewa się miło i spokojnie spędzić ten czas, ale okazuje się, że do hotelu zjechali się najróżniejsi dziwacy. Wiedźmy, kłócące się małżeństwo, rodzina gangstera i grupa znudzonych życiem aktorów. Wszystko odbywa się w tytułowych czterech pokojach, które po kolei będzie musiał odwiedzić Ted.

 

Cztery historie i czterech reżyserów. Każdy segment jest inny i prezentuje różny poziom. Są lepsze i gorsze części, ale nie znam osoby, której nie spodobałyby się “Cztery pokoje”. To naprawdę świetna komedia, a dwa ostatnie segmenty to istny majstersztyk. Moim skromnym zdaniem najlepszy film na pożegnanie starego i przywitanie nowego roku. Hej, w końcu akcja dzieje się w Sylwester!

 

Kariera Nikosia Dyzmy (2002)

 

Dla odmiany Polska komedia. Tych jest bez liku i wybór jest naprawdę ciężki. “Chłopaki nie płaczą”, “Dzień Świra”, “Seksmisja”, “Killer”, “Wiedźmin” (dla niektórych to czysta parodia)… Dlatego może warto sobie przypomnieć nieco zapomnianą już “Karierę Nikosia Dyzmy”, czyli współczesną wersję “Kariery Nikodema Dyzmy”. Tym bardziej, że film pokazuje, jak życie może się nagle zmienić na lepsze na skutek jednej, niespodziewanej sytuacji.

 

Nikoś to zwykły szaraczek, który na życie zarabia jako grabarz. Pewnego razu znajduje zaproszenie na bankiet, na którym obraża nielubianego wicepremiera. To powoduje, że znajduje się w centrum uwagi. Każdy chce wykorzystać Nikosia na swój sposób, a wśród nich jest obrotny przedsiębiorca, pani senator oraz wielu polityków. Rewelacyjna obsada, między innymi Cezary Pazura (przefarbowany na rudo), Andrzej Grabowski, Anna Przybylska, Krzysztof Globisz oraz Lew Rywin.

 

Avengers: Wojna bez granic(Avengers: Infinity War 2018)

 

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku. Dziewiętnasty film wchodzący w skład Marvel Cinematic Universe i zwieńczenie tego, co zaczęło się dekadę wcześniej wraz z “Iron Man”. Wzięli w nim udział praktycznie wszyscy bohaterowie poprzednich dzieł, a ilość superbohaterów i efektów specjalnych wręcz poraża. Praktycznie od początku już się dzieje, a koniec dla wielu może być zaskakujący.

 

Tytan pragnie zniszczyć połowę wszechświata, a może to zrobić przy pomocy Rękawicy Nieskończoności. Klucz do niej leży na ziemi. Avengers, strażnicy galaktyki oraz wielu innych herosów muszą na bok odłożyć swoje niesnaski i stanąć przeciwko tytanowi, który zdaje się niepokonany. “Avengers: Wojna bez granic” to film, który spodoba się nie tylko fanom komiksów. Jest śmiesznie, jest smutno i przede wszystkim jest efektownie, a starcia wbijają w fotel. Co ciekawe jednym z głównych bohaterów jest sam Thanos, który pokazuje, że nie jest zwykłym szaleńcem, ogarniętym manią wielkości.

 

Deadpool 2 (2018).

 

A skoro przy komiksach jesteśmy, to może coś dla starszego widza. Wade Wilson stara się być prawdziwym bohaterem, co nie jest takie łatwe. Szczególnie, jeśli większość kłopotów chce się rozwiązywać przy pomocy mieczy, spluw i ciętego języka. Traf chce, że po jednej akcji trafia do więzienia wraz z młodym mutantem, na którego poluje przybyły z przyszłości Cable. Deadpool stara się ochronić dziecko oraz nie dopuścić do mrocznej przyszłości.

 

Uśmieje się każdy, kto oglądał poprzednia część. Ilość żartów jest porównywalna z wylanymi hektolitrami krwi, ale hello, mowa w końcu o filmie z kategorią R. Poza tym łamanie czwartej ściany, z czego przecież słynie wygadany najemnik. Ryan Reynolds świetnie daje radę w roli tytułowej, podobnie zresztą jak reszta aktorów. Film śmieje się sam z siebie. Aha, jeśli macie dzieci nie martwcie się – jest wersja dla dzieci o tytule “Był sobie Deadpool”, pozbawiona wulgarnego słownictwa oraz latających w powietrzu flaków.

 

Dziennik Bridget Jones (Bridget Jones Diary, 2001)

 

Bridget to dziennikarka po trzydziestce, która wiąże koniec z końcem. Nie ma szczęścia w miłości, a pocieszenie znajduje w telewizorze, jedzeniu i papierosach. W Sylwester postanawia zmienić swoje życie: zaczyna prowadzić dziennik, w którym zapisuje ważne dla siebie wydarzenia. Poza tym  prowadzi zdrowszy tryb życia oraz chce zrzucić nadwagę. I znaleźć tego jedynego. Nie jest to takie łatwe, bo w oko wpada jej szef oraz prawnik, przyjaciel z dzieciństwa.

 

Nie będę kłamał, to jedna z najlepszych komedii romantycznych jakie widziałem, którą przyjemnie się ogląda za każdym razem. Choć następne części są równie dobre, to jednak pierwszą część najmilej wspominam. Życiowa rola Renée Zellweger, a także świetny Hugh Grant i Colin Firth. Drogie panie, jeśli chcecie coś zobaczyć dla siebie, a wasz wybranek nie zanudził się na śmierć, wiecie już co wybrać.

 

Odgłosy (Suspiria, 1977)

 

Przed amerykanką Suzy Bannion staje życiowa szansa – oto ma okazję wstąpić do prestiżowej szkoły baletowej, która mieści się we Freiburgu. Marzenie zamienia się w koszmar, gdy studentki zaczynają ginąć po kolei, a władze szkoły nic sobie z tego nie czynią. Budynek epatuje nieprzyjemną atmosferą i w nocy słychać niepokojące dźwięki. Suzy będzie musiała się zmierzyć nie tylko z grozą czającą się w starym budynku, ale też własną psychiką.

 

“Odgłosy” to najsłynniejszy film włoskiego reżysera Dario Argento i być może najlepszy horror z kraju pizzy. Klimatyczna muzyka zespołu The Goblin, która na długo zapadnie wam w pamięć. Sceny śmierci które, choć brutalne, nie brzydzą. Rewelacyjna scenografia i oprawa, która dodaje filmowi elementu baśniowości. To nie tylko dzieło, przy którym można się wystraszyć, to wręcz uczta dla oka i ucha. Jeśli pragniecie trochę dreszczyku na nowy rok, puszczajcie w ciemno!

 

Redukcja (Severance, 2006).

 

Chcecie się bać i śmiać w Sylwester? Proszę bardzo. “Redukcja” z 2006 to komedio-horror, w której choć trup ściele się gęsto, to ciężko jest nie parsknąć ze śmiechu. Nie doszukacie się tutaj wielkiego sensu, bo go nie ma. W założeniu miała to być parodia konwencji slasher horrorów i coś takiego właśnie wyszło. Sceny śmierci przeplatają się z takimi dialogami, że ciężko czasem uwierzyć co się właśnie ogląda. Poza tym wykorzystany został chyba każdy motyw z tego rodzaju produkcji, oczywiście w ironiczny sposób.

 

Grupa pracowników, której korporacja zajmuje się sprzedażą broni, zostaje wysłana na obóz integracyjny do Rumunii. Poza tym mają rozpoznać tutejszy rynek. Sama podróż nie odbywa się w miłej atmosferze, a kłótnia z kierowcą powoduje, że ten zostawia ich samych sobie w środku lasu. Zamiast do atrakcyjnego hotelu trafiają do ruin, ale mimo to postanawiają się dobrze bawić. Jedynym problemem jest to, że są obserwowani. Ktoś przygotował dla nich znacznie inne atrakcje.

 

Mała stopa (Smallfoot, 2018).

 

Oczywiście gdy jest się rodzicem, liczba produkcji w Sylwester jest ograniczona. Wiadomo, nie wszystko z tej listy się nadaje dla kilkuletnich dzieci. Dlatego proponuję świeżą produkcję, która ucieszy i małych, i dużych. “Mała stopa” to ciekawa opowieść o zderzeniu dwóch światów, które w siebie nie wierzą. Poza tym pokazuje, jak działa tradycja i unormowania kulturowe, a także zadaje ważne pytanie – czy w imię prawdy warto poświęcić bezpieczeństwo.

 

Migo mieszka w wiosce yetich, w której wszystko ma podążać zgodnie z prawami zawartymi w kamieniach. Przyłącza się do organizacji, która stara się udowodnić istnienie “małych stóp”. Dowód na ich istnienie znajduje się, gdy na zboczach Himalajów rozbija się samolot, a także natrafia na człowieka. Percy (bo o nim mowa) odkrywa stojącą przed nim szansę. Oto może dowieść istnienia legendarnej wielkiej stopy. Przedstawiciele dwóch gatunków znajdują wspólny język.

 

Zrywa się wiatr (Kaze tachinu, 2013).

 

Tym razem coś dla fanów japońskiej animacji, bo i o nich nie można zapomnieć. A skoro Sylwester to może warto wyłączyć na chwilę kolejny serial i wziąć się za coś naprawdę wyjątkowego. Nie taka stara produkcja studia Ghibli, która była nominowana do Oscara. Piękna pochwała pacyfizmu, która jednocześnie pokazuje jak marzenia i ideały konfrontowane są z rzeczywistością, a jawa miesza się ze snem.

 

Animowana biografia Jiro Horikoshiego, jednego z najsłynniejszych Japońskich inżynierów lotniczych, który stworzył Mitsubishi Zero. Jiro pragnie tworzyć samoloty i dostaje taką szansę. Japonia ma zamiar włączyć się do 2 Wojny Światowej i potrzebuje najlepszego myśliwca. Jiro, chcąc spełnić swoje marzenia, będzie musiał włączyć się w przemysł wojenny. Naraża przy tym nie tylko siebie, ale także swoich bliskich.

 

Zimna wojna (Cold War, 2018)

 

Ranking filmów na Sylwester zamyka arcydzieło Pawła Pawlikowskiego, który w przyszłym roku będzie walczył o Oscara, a już został obsypany wieloma nagrodami. Osobista historia miłosna, dziejąca się w kilku krajach, w którym rzeczywistość zdaje się być przeciwko każdemu uczuciu. Najpoważniejsza produkcja znajdująca się na tej liście, która przypomni starszym “radosne” czasy PRL-u, a przybliży realia młodszym. Świetna muzyka, zdjęcia i scenografia też są pierwszorzędne.

 

Przełom lat 50 i 60. Kompozytor Wiktor trafia na Zulę, która urzeka go nie tylko talentem muzycznym, ale całą sobą. Ich związek pełen jest dramatów, wynikających zarówno z działań bohaterów, jak i otaczającej ich smutnej, szarej rzeczywistości. Bohaterowie rozpoczynają prawdziwą odyseję przez Europę, która z Polski zaprowadzi ich do samego Paryża.

Zapisz się do naszego Newslettera!

Chcesz dołączyć do #CoolturowejRewolucji? Bądź zawsze na bierząco z #PełnąCoolturą. Zaprenumeruj newsletter!

*na pewno nie dostaniesz od nas żadnego spamu :)

You may also read!

Michał Hrisulidis “Złożony”

Gdy za oknem taki śnieg, aż nie chce się wychodzić z domu. A szkoda, bo zima to świetny okres do odwiedzenia muzeum czy galerii. Między innymi możecie zapoznać się z wystawą "Złożony", której autorem jest Michał Hrisulidis. Wystawa do zobaczenia w Galerii Miejskiej we Wrocławiu. Smaczku dodaje fakt, że mija 30 lat od pierwszej wystawy pana Michała, która miała miejsce w tej galerii!

Read More...

Pudełko z guzikami Gwendy.

Stephen King pisze już kilkadziesiąt lat i nie zapowiada się na to, aby miał nagle przestać. To akurat dobra wiadomość, bo od niepamiętnych czasów jestem fanem jego pióra. Czy to kryminałów, dramatów czy rzecz jasna horrorów. Tylko jego “Mroczna wieża” mi się nie podoba. Za to “Pudełko z guzikami Gwendy” od razu pochłonąłem i powiem jedno - kawał dobrej literatury!

Read More...

Oakwood – horror z dinozaurami

Każdy fan “Jurassic Park” (i dinozaurów w ogóle) pewnie z miłą chęcią pograłby w jakąś dobrą grę z wielkimi gadami w roli tytułowej. Poczuć ten dreszczyk emocji, gdy ściga cię Tyrannosaurus Rex. Niestety, choć częściowo moda na nie wróciła, to wielcy wydawcy zdają się tego nie zauważać. “Oakwood” choć krótkie, stara się chronić honoru branży.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu