Hulk. Koniec i inne opowieści.

In Komiksowo, Rozrywka

Jednym z najsłynniejszych superbohaterów jest Hulk – zielony gigant o niewyobrażalnej sile. Raz był bestią, niszczącą wszystko na swej drodze, równie często jednak ratował świat i wszechświat. „Hulk Koniec i inne opowieści” prezentuje jego kilka oblicz.

 

Marvel posiada wielu niezapomnianych bohaterów, a takie postacie jak Kapitan Ameryka, Spider-Man czy Wolverine znają nie tylko fani komiksów. Do tej grupy na pewno można zaliczyć doktora Bruce’a Bannera, a dokładniej rzecz ujmując jego alter ego. Hulk, bo o nim mowa, jest jedną z ikon tego studia, o czym świadczy chociaż to, że jest jednym z oryginalnych członków Avengers. Nie zawsze był jednak bohaterem. Nie tylko walczył z innymi herosami, ale także stanowił zagrożenie dla całej Ziemi. (co pokazuje „World War Hulk”).

 

Hulk jest niczym innym jak współczesną alegorią „Doktora Jekkyla i pana Hyde’a”. Bruce Banner został napromieniowany przez bombę, którą sam pomagał stworzyć. Zaowocowało to transformacją w zielonoskórego potwora, który nie grzeszy inteligencją, za to pod względem brutalnej siły i wytrzymałości mało kto może się z nim równać. Bruce zmienia się w niego na skutek gniewu, a im bardziej Hulk jest zdenerwowany, tym większą siłą dysponuje. Zazwyczaj zostawia po sobie masę zniszczeń, stąd na zmianę musi to uciekać, to walczyć z armią USA, która najchętniej wykorzystałaby jego moce. Cóż tu jeszcze dodać poza tym, że jest bohaterem setek komiksów. W tym i tego, składającego się z trzech oddzielnych historii.

 

Czas przyszły niedoskonały.

 

Najstarszy komiks z antologii, stworzony w 1992 przez duet Peter David i George Perez to wręcz klasyczne dzieło lat 90. Wielu może się wydawać, że historie z tą postacią są nudne i przewidywalne, bo kręcą się wokół jego brutalnej siły. To dzieło jednak temu przeczy. Zresztą Hulk nie jest tutaj bezmyślną bestią – gigant posiada bowiem umysł Bannera. To zaiste zabójcze połączenie siły z inteligencją, a „Czas przyszły niedoskonały” pokazuje, ile złego może ono spowodować.

 

 

Na pozór to zwykła opowieść o dystopii, w której grupa rebeliantów walczy z dyktaturą. Oto ponura przyszłość po wojnie atomowej, gdzie większość ocalałych żyje nomen omen w mieście Dystopia. Rządy sprawuje tu dyktator Maestro, a cała władza opiera się na kulcie siły. Rebelianci nie mają szans na wygraną, dlatego z przyszłości ściągają kogoś, kto dorównuje władcy siłą: Hulk. Bohater staje do walki z Maestrem, przy okazji odkrywając gorzką prawdę o jego pochodzeniu – co stawia pod znakiem zapytania samą obecność Hulka. Więcej nie będę zdradzał, bo wielu czytelników już na pierwszy rzut oka zrozumie w czym rzecz, mimo to nie chce psuć przyjemności z czytania.

 

 

Tym, co najmniej przypadło mi do gustu, jest zdecydowanie kreska. Nie chce być źle zrozumiany, gdyż wychowałem się na komiksach z lat 90, ale jak dla mnie zdaje się ona prosta, niczym się nie wyróżniająca od dziesiątek innych tytułów. Zarzutów za to nie mam do zaprezentowanego świata. Ten na myśl przywodzi mi Megacity z „Sędziego Dredda”, oto bowiem futurystyczne miasto, gdzie nowinki technologiczne sąsiadują z ludzką biedą i nędzą. Poza nim nic nie ma, tylko pustynia. Poza tym mnóśtwo odniesień do innych historii Marvela, a także kwiatek w postaci sali trofeów Maestra, na która składają się pamiątki po herosach i złoczyńcach.

 

Koniec.

 

Scenariusz znów Peter Dawid, rysownikiem został Dale Keown. Druga opowieść jest krótsza i bardziej depresyjna, też zdecydowanie poważniejsza. „Koniec” również mówi o świecie po wojnie atomowej tyle, że tu nic nie zostało z cywilizacji. Z ludzkości zresztą też, bo wybuchy i promieniowanie zniszczyły ją niemal do końca. Ostatnim jej przedstawicielem jest Bruce Banner, który który włóczy się samotnie po pustkowiach i ruinach. Już nawet nie szuka nikogo, bo w to, że kogoś odnajdzie, już dawno nie wierzy. Nie jest powiedziane, ile czasu minęło od katastrofy i z początku ciężko powiedzieć, czy męka bohatera trwa kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset lat. Chce po prostu umrzeć, by to się już wreszcie skończyło. Poza tym zdają się go gonić gigantyczne robaki.

 

 

Nie jest jednak tak łatwo umrzeć, gdy każdy gniew oraz ból zmienia ciebie w zielonoskórego potwora, który wcale nie ma zamiaru odejść. Wręcz na odwrót, to jego wola życia trzyma w szachu Bannera. Otóż Hulkowi ten świat odpowiada. Nikt go nie ściga, nikt go nie denerwuje, nie miesza do swoich walk, tytan wreszcie ma upragniony spokój. Na zmianę to jeden, to drugi przejmuje kontrolę, starając się pozbyć konkurenta. To swoją drogą ciekawa refleksja nad postacią Hulka, który wcale nie jest potworem szerzącym śmierć i zniszczenie. Tu, jak na ironię, jest on spokojny i opanowany i wręcz cieszy się z tego, że ludzie przeszli do historii.

 

 

Przez kilkadziesiąt stron widzimy więc zmagania Bannera z jego alter ego, gdzie tego pierwszego dotykają też obrazy przeszłości. Wspomina ukochaną, przyjaciół, herosów i wrogów, co wywołuje u niego jeszcze większy ból. Od czasu do czasu pojawi się latająca kamerka, która mu towarzyszy – jeszcze bardziej mu uwłaczając, dobitnie przypominając, że jest ostatni, ze swego gatunku, i dlatego jest nagrywany. Tym właśnie, co najbardziej dobija, jest brak nadziei. Nie ma możliwości cofnięcia się w czasie, przejścia do innego świata – tylko jałowa, pusta planeta.

 

Hulk: Transformé. Knights.

 

Ostatnia historia jest z roku 2014, a wyszła spod pióra Joe Keatinge’a i Piotra Kowalskiego. To, że rysownikiem jest Polak jest miłym akcentem, choć wydaje mi się, że to był główny powód zamieszczenia w niniejszym dziele. Owa historia odstępuje bowiem od pozostałych, nie przedstawia apokaliptycznej wizji świata, to klasyczne opowiadanie, gdzie Hulk rzuca pięściami na prawo i lewo, ścigany przez rząd i walczący ze złoczyńcami.

 

 

Oto w Paryżu odnajduje się Bruce Banner, który z jakiegoś powodu cierpi na amnezję. Nie wie jak się tam znalazł i, co ważniejsze, nie ma świadomości o istnieniu bestii. Szybko to się zmienia, gdy Paryż zmienia się w morze ruin. Oto na Hulka poluje organizacja terrorystyczna AIM, której przewodzi MODOK. W tle przewija się jeszcze Doctor DOOM, SHIELD oraz kilku superbohaterów. Wszyscy chcą mocy potwora dla siebie, co prowadzi do nieuniknionej walki. W końcu jak to często mawia „Hulk miażdży!”.

 

 

Jak zaznaczyłem to klasyczna opowieść o tej postaci, dlatego nie rozumiem czemu znalazła się w tym zbiorze. Jak nazwa wskazuje powinna to być historia, która w jakiś sposób opowiada o końcu świata, lub przynajmniej doktora Bannera. To niestety obniża ostateczną ocenę „Końca i innych opowieści”. Nie znaczy, że jest to zły komiks, na pewno przypadnie do gustu fanom zielonego tytana, choć uważam, że tematycznie bardziej by pasowało coś z „World War Hulk” czy chociażby „Marvel Zombies”.

 

Polskie wydanie.

 

„Hulk. Koniec i inne opowieści” został wydany przez Egmont w ramach Marvel Classic. 252 kolorowe strony w twardej okładce, na wstępie mamy kilikustronnicową recenzje, a pod koniec, jak zwykle, grafiki i alternatywne okładki. Cena na chwilę obecną powinna wynosić koło 50 złotych. Hulk nigdy nie miał szczęścia do komiksów w Polsce, dlatego dla jego fanów jest to pozycja obowiązkowa.

 

Poza tym dla kogo to jest komiks? Może nie do końca dla fanów typowych powieści o superbohaterach, bo z trzech historii tylko ostatnia taką jest. Na pewno mogę ją polecić tym, którzy spodziewają się nieco poważniejszych historii. Nigdy bym się nie spodziewał, że akurat takie trafią się o Hulku, a już na pewno nie tak depresyjny „Koniec”. To pokazuje, że w tej postaci tkwi większy potencjał niż niszczącego wszystko na swej drodze giganta. Jeśli więc szukacie prezentu dla fana komiksów, „Koniec” powinien przypaść mu do gustu.

You may also read!

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

Ze śmiercią mu do twarzy – John Wick 3

Filmy o zawodowych zabójcach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. "Zabójcy" ze Stallonem i Banderasem, "Nikita", "Wanted", swojski "Killer"

Read More...

Cyrk w teatrze! Oh, what the Circus!

Zaproszenie Teatru KTO na 32. ULICA Festiwal Teatrów Ulicznych któy odbędzie się w Krakowie, 4 lipca do 7 lipca 2019 roku.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu