DOOM Annihilation – kolejna filmowa porażka świetnej gry?

In Kinomania, Rozrywka

DOOM to gra legenda, być może najsłynniejszy FPS w całej historii.  Studio Universal w tym roku zamierza wypuścić jego kolejną filmową adaptację, o tytule “DOOM Annihilation”.O spodziewanym “sukcesie” produkcji może świadczyć to, że nie trafi on do kin. Czy, jak wielu podejrzewa, będzie to kicz?

 

Gry nigdy nie miały szczęścia do kina. Być może jedynymi udanymi adaptacjami na wielkim ekranie było pierwsze “Mortal Kombat”, sam wysoko cenię również pierwszy “Resident Evil”, który niestety później zmarnował swój potencjał. Nie zapowiada się, aby to miało się zmienić w najbliższym czasie. Studio Universal w tym roku zamierza wypuścić “DOOM Annihilation”. Już raz mogliśmy zobaczyć tę grę na dużym ekranie. W 2005 roku zabrał się za to nasz rodak, Andrzej Bartkowiak i cóż, efekt nie był do końca taki rewelacyjny.

Ówczesna obsada była mocna. Znany z “Władcy Pierścieni” i “Kronik Riddicka” Karl Urban i gwiazda WWE Dwayne “The Rock” Johnson. Film był efektowny, posiadał mnóstwo odniesień do gry, a scenę FPS do dziś uważam za jedną z najlepszych w historii growych adaptacji. Ale ostatecznie dzieło okazało się klapą, potwierdzając po raz kolejny fakt, że filmy i gry niezbyt do siebie pasują. I wydaje mi się, że “Doom Annihilation” nic nie zmieni w tym temacie, a tylko po raz kolejny ośmieszy ten temat w mediach.

 

Przynajmniej fabuła wierna.

 

Zgodnie z fabułą z marsjańskiej placówki badawczej zostaje wysłany sygnał ratunkowy. Na miejsce przybywa oddział kosmicznych marines, który ma zbadać sytuację. Ta jest nieciekawa, albowiem całe miejsce zostało opanowane przez hordy z piekła rodem (dosłownie). Żołnierze, pozostawieni na pastwę losu, muszą sobie wystrzelać drogę ratunku. Cóż, pod tym względem zapewne ten tytuł będzie bliższy oryginałowi niż produkcja z 2005 roku, gdzie za wszystko odpowiadały mutacje genetyczne.

 

 

Jest już nawet dostępny 30 sekundowy trailer, który został dość interesująco przyjęty. Otóż, przynajmniej gdy to piszę, jest półtora tysięcy łapek w górę i ponad 22 tysiące w dół! Łał, rzadko zdarza się widzieć takie “sukcesy”, ale żeby coś z marką DOOM było jednym z nich? Same komentarze to tylko potwierdzają, wręcz to nazywając “dowcipem na prima-aprilis”. Nie dziwię się, zapowiedź “Doom Annihilation” to powinna być półminutowa rzeź, czyli to, czego po prostu spodziewają się fani. Wyszła natomiast produkcja, którą mógłbym podpisać pod studio Syfy. Czyli twórcę takich hitów jak “Rekinado”, “Dinocroc vs. Supergator” i wielu innych, parodiujących wysokobudżetowe Hollywoodzkie produkcje.

O spodziewanym “sukcesie” produkcji może również świadczyć to, że nie trafi ono do kin. Od razu będzie dostępne na rynku płytowym i zapewne platformach filmowych. Nie żeby to było coś wielce złego, ale pokazuje, jak do samego tematu podchodzi studio Universal. Wie, że produkcja nie będzie hitem i w kinach okazałaby się kasową porażką, Dlaczego w tym wypadku nie zdecydowano się jednak na film animowany, który bardziej mógłby się spodobać fanom?

 

Nie tego chcą fani.

 

Głównym bohaterem będzie pani kapitan. Nie mam nic przeciwko obsadzeniu w tej roli kobiety, ale akurat po Amy Manson nie widać tej zawziętości, jaką choćby miała w sobie Milla Jovovich w “Resident Evil”. Reszta obsady też nie powala. “DOOM” z 2005 miał przynajmniej dobrą obsadę, po Karlu Urbanie i The Rocku było widać, że są to osoby, które wytną sobie drogę powrotną z piekła.

Samo studio id Software oraz Bethesda, które niedawno przywróciły marce świetność, tworząc udany remake “DOOM”, odcięły się od tego filmu.

 

Tak, to będzie porażka, i to już teraz powiem. “DOOM Annihilation” zdenerwował swój główny target. Czyli większość graczy. Nie wiem, czy Universal tworzy to tylko po to, by zachować filmowe prawa do marki. Podejrzewam, że tak, jak też pewnie chce zarobić, skoro w tym roku ma wyjść kolejna gra z serii. Ale zupełnie się źle za to zabrało. DOOM nigdy nie stał fabułą, tylko rzeźnią. Tak, DOOM to latanie przed siebie, strzelanie ze strzelby i rakietnicy w hordy przeciwników i walka z demonami. Poza tym to historia Doomguy’a, czyli nienazwanego żołnierza. Jednego człowieka, nie jednostki marines.

A można wszystko było zrobić lepiej. Tak jak to zrobił “Hardcore Henry”, czyli połączenie filmu i gry FPS. To wręcz było jak adaptacja jakiejś strzelanki. Dlaczego nikt nie zdecydował się na np. zekranizowanie pierwszego epizodu z oryginalnego DOOM? Spodobałoby się to nowym fanom, byłby to fajny ukłon w kierunku starszych graczy i przede wszystkim zachowałoby to ducha tej gry. Zamiast tego niestety szykuje się klapa, której zapewne nikt nie chce.

Będę szczerze zaskoczony, jeśli “DOOM Annihilation” okaże się sukcesem. Ale szczerze w to wątpię. Nigdy nie spodziewałem się, że film z 2005 roku mi się spodoba.

You may also read!

Krakowskie Spotkania Artystyczne 2019 – DIALOGI

Bunkier Sztuki słynie z prezentowania nie tylko nowoczesnej, ale również również alternatywnej i niespotykanej sztuki. Bez znaczenia czy polskiej,

Read More...

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu