Deltarune – nowa gra Toby Foxa.

In Gamingowo, Rozrywka

Jeśli lubicie „Undertale”, ta wiadomość na pewno was zainteresuje: twórca gry, Toby Fox, tworzy następne dzieło. W „Deltarune”, bo taki nosi tytuł, można już zagrać. A przynajmniej w jego pierwszy rozdział.

 

Co by nie sądzić o „Undertale”, gra była hitem (możecie o niej przeczytać tutaj). Na pozór proste dzieło Toby Foxa podbiło serca milionów graczy. Nie przeraziła ich flashowa grafika, spodobała się oprawa, klimat i możliwość gry pacyfistą. Jednak od 2015 minęło trochę czasu, a kontynuacji jak nie było, tak nie ma. A przynajmniej nie było do 31 października. Wtedy to w internecie pojawiło się „Deltarune”.

 

 

Samo słowo jest anagramem „Undertale”. Na tym zresztą podobieństwa się nie kończą. Wielu bohaterów przypomina tych z poprzedniego dzieła, sam główny bohater wygląda jak protagonista pierwszej gry. Podobna grafika i niektóre miejsca zdają się odpowiadać, że oto mamy do czynienia z bezpośrednią kontynuacją, choć sam twórca temu zaprzeczył. Niestety też nie cała gra jest dostępna – dopiero pierwszy rozdział. Ale za to jaki! Możecie je ściągnąć stąd.

 

Podziemia w składziku.

 

Gra zaczyna się niepozornie. Oto dostajemy prosty kreator postaci. Wybieramy jej wygląd, lubione danie, typ krwi. Gra pyta się też, co wobec niej czujemy. Po czym… nie, tego nie zdradzę, ale powiem, że dzieje się coś, co nie powinno zaskakiwać znając „Undertale”. Protagonista trafia do miasteczka pełnego potworów, w którym ludzie i monstra zdają się żyć w pokoju. On sam idzie do szkoły, gdzie nauczycielka wysyła go wraz z inną uczennicą po kredę do składziku. Nie znajdują jej, za to spadają do podziemi.

 

 

Na miejscu jest książę, który wyjaśnia historie tego miejsca. Oto przed laty istoty światła i ciemności żyły w harmonii, ale ta została zachwiana. Wedle legendy trójka bohaterów ma zaprowadzić pokój, a tymi bohaterami jesteśmy my. Równie szybko pojawia się ktoś, kto określa się jako nasz przeciwnik. Chcąc wrócić do swojego świata trzeba przejść przez hordy potworów i dojść do źródła problemów. Poza tym „Deltarune” to opowieść o nadziei, akceptacji i tolerancji. Samo zakończenie jest równie zaskakujące i daje więcej pytań niż odpowiedzi. Także te o motywacje naszego bohatera.

 

Jak to się je?

 

„Deltarune” przypomina swego poprzednika nie tylko z wyglądu. Także stylem gry, choć szybko dostrzeże się różnice. Pierwszą jest to, że można być zranionym nie tylko w walce. W niektórych miejscach trzeba unikać pułapek. Na szczęście od razu je widać, gdyż wtedy widoczne staje się serce naszego bohatera. Drugą jest to, że nasza postać nie zdobywa poziomów (widać, że to nie jest pełna wersja). Poza tym w walce mamy dodatkowy licznik, po zapełnieniu którego można rzucać czary.

 

Najważniejszą jest jednak drużyna. Tak, tym razem nie jesteśmy sami w podróży, towarzyszy nam dwójka osób. Pierwsza jest typowym wojownikiem, drugi magiem. Nam została przydzielona rola przywódcy. Podejmujemy decyzje o tym, co zrobi każda z postaci, ale tylko my możemy podejmować działania, które uczynią z wrogów naszych przyjaciół. „Deltarune” zachęca do pokojowego rozwiązywania problemów, choć można również wszystko załatwić mieczem. Unikamy razów oponentów poprzez proste mini-gierki, podobnie jak w „Undertale”.

 

 

Nie sposób nie docenić muzyki, przyznam że często zaczynałem walkę tylko po to, by jej posłuchać. Historia też jest ciekawa i wciąga. Człowiek żałuje, że to tylko jeden rozdział i tak szybko się kończy. Przejście na drużynową grę to jak dla mnie strzał w dziesiątkę, pod tym względem „Deltarune” bardziej mi się podoba od poprzednika. Im więcej przeciwników, tym trudniejsze mini-gierki, dlatego najlepiej jak pozbywać się oponentów. Przypomina to jRPG, z kultowym „EarthBound” na czele. Szkoda, że to tylko demo. Choć o lepszą zachętę do pełnej wersji nie można było sobie wyobrazić.

 

Kiedy pełna wersja?

 

Dobre pytanie. Twórca nie tylko zaprzeczył temu, że „Deltarune” jest kontynuacją „Undertale”, ale także powiedział, że przygotowanie tego dema zajęło mu kilka lat. Pełnej wersji gry sam nie zrobi, dlatego szuka zespołu. Nie sposób się nie zgodzić, poprzednik był czarno-biały, tu wszystko jest kolorowe. Poza tym mechanika jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. I, co najważniejsze, gra będzie znacznie dłuższa. Przejście samego pierwszego rozdziału zajęło mi ponad dwie godziny. Miasto, w którym mieszka nasz bohater jest duże, już teraz jest dostęp do wielu lokacji. Nie zdziwiłbym się, gdyby finalny produkt i w tym przypominał Japońskie produkcje, gdzie z tytułem trzeba spędzić kilkadziesiąt godzin.

 

 

Dlatego (niestety) na pełną wersje „Deltarune” trzeba będzie czekać kilka lat. Chyba, że Toby Fox pójdzie z tym do jakiegoś wielkiego wydawcy, ale wątpliwe by podjął taką decyzję. Sam do dema na pewno wrócę niejeden raz, wyczekując finalnego produktu.

Zapisz się do naszego Newslettera!

Chcesz dołączyć do #CoolturowejRewolucji? Bądź zawsze na bierząco z #PełnąCoolturą. Zaprenumeruj newsletter!

*na pewno nie dostaniesz od nas żadnego spamu :)

You may also read!

Michał Hrisulidis “Złożony”

Gdy za oknem taki śnieg, aż nie chce się wychodzić z domu. A szkoda, bo zima to świetny okres do odwiedzenia muzeum czy galerii. Między innymi możecie zapoznać się z wystawą "Złożony", której autorem jest Michał Hrisulidis. Wystawa do zobaczenia w Galerii Miejskiej we Wrocławiu. Smaczku dodaje fakt, że mija 30 lat od pierwszej wystawy pana Michała, która miała miejsce w tej galerii!

Read More...

Pudełko z guzikami Gwendy.

Stephen King pisze już kilkadziesiąt lat i nie zapowiada się na to, aby miał nagle przestać. To akurat dobra wiadomość, bo od niepamiętnych czasów jestem fanem jego pióra. Czy to kryminałów, dramatów czy rzecz jasna horrorów. Tylko jego “Mroczna wieża” mi się nie podoba. Za to “Pudełko z guzikami Gwendy” od razu pochłonąłem i powiem jedno - kawał dobrej literatury!

Read More...

Oakwood – horror z dinozaurami

Każdy fan “Jurassic Park” (i dinozaurów w ogóle) pewnie z miłą chęcią pograłby w jakąś dobrą grę z wielkimi gadami w roli tytułowej. Poczuć ten dreszczyk emocji, gdy ściga cię Tyrannosaurus Rex. Niestety, choć częściowo moda na nie wróciła, to wielcy wydawcy zdają się tego nie zauważać. “Oakwood” choć krótkie, stara się chronić honoru branży.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu