Captain Marvel – bohaterka, która niszczy swój film

In Kinomania, Rozrywka

8 marca, w dzień kobiet, do kin wejdzie chyba najbardziej kontrowersyjny film ze stajni Marvel Cinematic Universe (w skrócie MCU). O „Captain Marvel” zaczęło być już głośno na długo przed premierą. Niestety, nie z powodu spodziewanego sukcesu filmu, a słów głównej aktorki, która wywołała burzę w mediach i zdenerwowanie dużej części fanów.

 

„Captain Marvel” reklamowany jest jako pierwszy film z Marvel Cinematic Universe, w którym główna rola przypadła kobiecie. Nic dziwnego, że studio wiele oczekuje (lub też oczekiwało) po tym filmie, tym bardziej, że znana z DC „Wonder Woman” okazała się kasowym sukcesem. Sama historia o Carol Danvers ma być pomostem pomiędzy dobrze przyjętym „Avengers: Wojna bez granic” i jego kontynuacją o podtytule „Koniec gry”.

Mimo tego wszystkiego głośno o „Captain Marvel” jest nie z powodu jakości dzieła (które nawet jeśli nie będzie dobrym filmem, to na pewno widowiskowym), lecz z powodu Brie Larson, która wciela się w tytułową bohaterkę. A konkretnie jej słów, które zdenerwowały wiele osób i przyczyniły się do niezbyt przychylnej akcji reklamowej. Na dobrą sprawę częściej w przypadku tego filmu mówiło się o jego problemach niż o samym dziele. W tym artykule nie ocenię samego filmu, lecz otoczkę, którą wokół siebie wytworzył. A także media, które same w tym uczestniczą.

 

Kim jest Captain Marvel?

 

Po raz pierwszy Captain Marvel w komiksie pojawił się w 1967, stworzony przez legendę – Stana Lee. Był kosmitą z rasy Kree, który pojawił się na ziemi i ogłosił się jej obrońcą, stając między innymi na drodze Thanosa. Nie dane mu było dożyć szczęśliwej emerytury, a od tego czasu tytuł kapitana przyjmowały osoby obu płci, zresztą nie zawsze ludzie. Carol Danvers zadebiutowała w podobnym okresie, choć wtedy była jeszcze zwykłym pilotem.

 

 

W pewnym momencie jednak jej DNA połączyło się z kodem Kapitana Marvel i uczyniło nadczłowiekiem, znanym jako Ms. Marvel. Choć miała własną serię i była rozpoznawalna, nigdy nie grała pierwszych skrzypiec, trzymając się na uboczu i wspomagając innych herosów. Zaczęło się to zmieniać po 2000 roku, a zupełnie ruszyło w 2012, gdy przyjęła tytuł kapitana. Wtedy to stała się jedną z wiodących postaci, przewodzących choćby w „Civil War II”. Carol Danvers nie jest pierwszym kapitanem, choć od kilku lat jest chyba najbardziej znana. Z kobiecych postaci należących do tego wydawnictwa zdawała się najlepszą możliwością na solowy film.

 

Czy taką kapitan potrzebujemy.

 

Jeśli idzie o postacie komiksowe to trzeba jasno powiedzieć – na myśl przychodzą głównie męskie postacie. Z wiodących żeńskich na pewno warto wymienić Wonder Woman i… cóż, nie będę kłamał, mało która kobieca bohaterka osiągnęła podobny sukces do Iron Mana czy Thora. A już na pewno nie w Marvel, choć DC pod tym względem też nie jest lepsze. Wynika to z prostej rzeczy: komiksy czytają głównie dzieci i nastolatki płci męskiej, stąd większość bohaterów będzie facetami. Oczywiście są i dziewczyny, które czytają komiksy i oglądają filmy o superbohaterach, choć jednak stanowią mniejszość. Stąd choćby mi, od dzieciństwa kochającego komiksy, ciężko wspomnieć kogoś innego niż Diana (Wonder Woman).

Sama Captain Marvel nie wydaje się tak interesująca. Po pierwsze nie jest tak znana. Nie ma skomplikowanej czy tragicznej przeszłości. Swoich zdolności nie zdobyła, poświęcając się jak Bruce Banner, nie jest ostatnim przedstawicielem swojej rasy jak Superman. Ot tak, na skutek nieszkodliwego wybuchu, stała się jedną z najpotężniejszych postaci. Na czymś takim można zbudować interesująca historię, choćby o kimś, kto boi się własnych mocy i stara się nad nimi zapanować. Podejrzewam jednak, że w filmie tego nie będzie, lub też będzie to minimalnie zaznaczone.

Może o jej mocach. Umie latać, jest supersilna, superszybka, wytrzymała, pochłania i strzela energią… coś podobnego umie Superman, jak tak myślę. Z tym, że wbrew temu co można sądzić, Clark Kent jest skomplikowaną postacią. Choćby z tego powodu, że to jego ludzkie oblicze jest jego maską. Captain Marvel nigdy nie miała tak zaawansowanej historii. Ba, ostatnio nawet tak ją przedstawiano, że ciężko jest ją lubić. Pani Kapitan ma być najsilniejszą postacią w MCU. Niby nic, ale to nie jest postać, którą stawiałbym za wzór do naśladowania.

 

 

Od kiedy Marvel zrobił ją Kapitanem zdaje się, że wydawca stara się na siłę robić z niej gwiazdę, co pokazuje w złym stylu. Carol Danvers jest butna, arogancka; przekonana o tym, że ma rację i wszyscy powinni się z nią zgadzać. Nie cierpi i nie widać, by coś sprawiało jej problem. Zgadzam się z autorem tego artykułu. Wyobraźcie sobie, że Flash Thompson (szkolna gwiazda i bully) dostaje moce Spider-mana, nie nerdowaty i stojący z boku Peter Parker.

Ale żeby być sprawiedliwym, muszę napisać, że wcześniej lubiłem Ms. Marvel. Świetnie się nadawała jako jedna z Avengers, miała zabawne teksty, nawet jej strój mi się podobał – bo czarny wydawał mi się bardziej agresywniejszy. To jak z Supermanem. Przesadzony bohater, ale historie potrafił mieć świetne.

 

Słowa, które zdenerwowały fanów.

 

Wiadomo, że każdy film potrzebuje reklamy. A tym bardziej taki jak „Captain Marvel”. 8 marca, czyli dzień kobiet, to świetny termin na pierwszy film o superbohaterce z MCU. Problem w tym, że pojawi się on na kilka tygodni przed „Avengers: koniec gry”. Czyli de facto jednym z najważniejszych dzieł w filmowym uniwersum Marvela. Początkowo pani kapitan miała zawitać w zeszłym roku, ale ostatecznie premierę przesunięto na 2019 https://screenrant.com/captain-marvel-release-date-too-close-avengers-endgame/2/. Za chwilę głośno zacznie być o Avengers i temat „Captain Marvel” przycichnie. Jak zatem zadbać o to, aby o filmie było głośno? Zawsze można obrazić część fanów.

Otóż w jednym z wywiadów Brie Larson wypowiedziała następujące słowa:

“Około rok temu zaczęłam zauważać, jak wyglądały moje dni prasowe i recenzje filmów, i zauważyłam, że byli to w przeważającej mierze biali mężczyźni. Zwróciłam się do dr Stacy Smith w USC Annenberg Inclusion Iniative, której badania to potwierdziły. Idąc dalej, postanowiłam upewnić się, że moje dni prasowe będą bardziej otwarte. Po rozmowie z Tobą [Keah Brown, dziennikarka z porażeniem mózgowym], z krytykiem filmowy Valerie Complex i kilkoma innymi kolorowymi kobietami, brzmiało to tak, jak gdyby nie miały takich samych możliwości jak inne. Kiedy rozmawiałam z placówkami, które tego nie zapewniały [otwartości], wszystkie one miały różne wymówki”.

 

Burza w szklance wody czy seksizm?

 

Same słowa jakoś wielce mnie nie poruszyły, choć z drugiej strony aktorka powinna zrozumieć, czemu przychodzi więcej dziennikarzy płci męskiej. Ponieważ kino o superbohaterach jest przeznaczone głównie dla młodszej widowni oraz mężczyzn. To jest tak, jakby denerwować się, że na filmy przeznaczone dla kobiet (np. feministyczne kino) większość dziennikarzy, krytyków czy widzów będzie się składała z kobiet. Swoją drogą, czy zwracanie uwagi na kolor skóry, a nawet płeć, nie jest przykładem rasizmu czy uprzedzeń płciowych?

 

 

Pojawiły się wpisy z jednej strony, które zaczęły oskarżać aktorkę o uprzedzenia płciowe i rasowe, z drugiej oskarżające autorów o seksizm i rasizm. Aktorka sama wcześniej się narażała na ataki, gdy robiła aferę na Twitterze pytaniem o numer telefonu czy rok temu, gdy denerwowała się na mężczyzn oceniających jej filmy. Jak dla mnie jej słowa mogły trącić seksizmem czy rasizmem. Gdyby powiedziała podobne zdanie o osobie o innym kolorze skóry, płci czy orientacji seksualnej, została by zmiażdżona przez media.

Sama aktorka potwierdzała tu i tu że „Captain Marvel” będzie filmem feministycznym. Nic dziwnego, że część fanów mogła poczuć się urażona jawnym propagowaniem ideologii nie tylko przez aktorkę, ale być może sam film. „Billionaire Boys Club” okazał się klapą nie tylko z powodu jakości, ale z powodu aktora Kevina Spacy’ego, który zmagał się wtedy z oskarżeniem o molestowanie seksualne. Piszę o tym żeby zaznaczyć jak jeden aktor może wpłynąć na odbiór całokształtu.

 

Hejt fanów.

 

Jednym z pierwszych objawów niechęci osób wobec „Captain Marvel” było wystawianie negatywnych opinii na serwisie Rotten Tomatoes. A konkretnie opcja o tym, że nie jest się zainteresowanym obejrzeniem filmu. Była tak często zaznaczana, że serwis zmienił zasady funkcjonowania – w skrócie ją wyłączył. W ten sposób została tylko opcja dla tych, którzy chcą obejrzeć film. Zabawne, że dopiero teraz ten problem wystąpił. Jeśli film jest dobry obroni się sam, bez względu na to jakie będą opinie krytyków czy portali internetowych. “Transformers” nigdy nie miał dobrej prasy, ale zawsze nadrabiał to wynikami finansowymi.

Nie mam zamiaru bronić wszystkich osób atakujących film. Zapewne wśród przeciwników tego dzieła (czy też aktorki) znajdzie się wiele osób, które bez dwóch zdań można nazwać trollami. Mnie samego drażni otoczka, którą aktorka robi wokół siebie. Działania Disney, które są podobne do tych z „Gwiezdnych Wojen: Ostatni Jedi”, gdzie można było czuć ideologie wsadzaną na siłę. Ja też jestem widzem. Białym heteroseksualnym mężczyzną. Nie jestem źródłem zła na świecie, nie uważam się za kogoś uprzywilejowanego, jestem natomiast fanem komiksów. Jestem za różnorodnością. Ale zdrową, nie tą na siłę.

 

 

Oraz hejt mediów.

 

Warto jednak zaznaczyć, że hejt stosują obie strony, a głos rozsądku należy do rzadkości. Ten, jaki znalazłem tutaj należy do tych nielicznych. Autor zauważa, że Brie Larson swoimi słowami mogła wykluczyć część osób, że mogło to brzmieć rasistowsko. Poza tym kasowe kino, czy wręcz familijne, rzeczywiście może nie być najlepszym miejscem do prezentowania polityki czy ideologii.

Niestety, wiele mediów również trolle i hejterzy, którzy sami z poprawnością nie mają wiele wspólnego. Generalnie dominuje pogląd, że mężczyźni czują się obrażeni tym, że bohaterka jest kobietą. Filmy takie jak „Elektra” (chyba pierwszy solowy film z bohaterką ze stajni Marvel) czy „Catwoman” mnie nie obrażały bohaterką, tylko swoim wykonaniem. A i na naszym podwórku zdarzają się hejterzy. Ten wpis tego dowodzi. Kilka przykładów:

„Zanim rozjuszone robactwo ruszyło ku Kapitan Marvel, próbowali dobrać się do Czarnej Pantery.”

„Każdorazowo bezskutecznie, bo ci ludzie to garstka krzykaczy, która nie ma znaczenia.”

„Uważam za typową zagrywkę tego chorego środowiska, w którym poklepują się po plecach bez-i-najwyżej-ćwierć-mózgi.”

Zabawne, że autor twierdzi, że „szmatławcowi dziennikarze” tylko podkręcają sprawę. Zabawne, że broniąc politycznej poprawności, wręcz walcząc z hejtem, autor sam go wykorzystuje, dehumanizując stronę przeciwną. To samo robią rasiści. Bynajmniej nie mówię, że trolle atakujący „Captain Marvel” mają rację. Ale może warto wysłuchać tego, co mają do powiedzenia, zamiast kazać im zamknąć mordy, bo są za mało postępowi czyimś zdaniem. Atak na białych dziennikarzy może być ok, ale na kolorowych czy kobiety zostanie odczytany jako seksizm czy rasizm. Jeżeli chcemy być poprawni politycznie, zachowajmy standardy po obu stronach. I nie wylewajmy hejtu, tłumacząc to poprawnością.

 

„Captain Marvel” zła czy dobra?

 

Nie mówię, że film będzie zły, że jej filmowa wersja będzie zła. Serialowa Jessica Jones również jest potężna, ale przy tym ludzka i ciągle musi mierzyć się z problemami. Wonder Woman jest potężna, a jednak w swoim filmie często miała dylematy i dramaty. Nie mam nic przeciwko silnej komiksowej bohaterce. Zawsze uwielbiałem Phoenix/Jean Grey w X-Men, również w filmach.

Captain Marvel nie podoba mi się dlatego, że jest kobietą, tylko że jest przedstawiana w niewłaściwy sposób. Podobnie nie podobają mi się wypowiedzi aktorki jej grającej, a cóż, to odbija się też na filmie. Bynajmniej nie pochwalam bezsensownych ataków na niego, ale nie nazywałbym też wszystkich osób to robiących oszołomami. Zgadzam się, ciężko znaleźć w tym wydawnictwie wiodącą kobiecą postać. „Captain Marvel” powinna bronić się jako dzieło, nie ze względu na panujące ideologie.

You may also read!

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Król jest jeden – Godzilla 2: Król potworów

Z Godzillą jest jak z urzędem skarbowym. Można przed nią zamykać drzwi, wyklinać ją, a nawet strzelać, a ta

Read More...

9 commentsOn Captain Marvel – bohaterka, która niszczy swój film

  • Avatar

    Bardzo naiwny artykuł xD Miejscami po prostu źle napisany, a miejscami niedorzeczny jak chociażby insynuacja, że większość dziennikarzy to mężczyźni, bo filmy na bazie komiksów są skierowane do mężczyzn – to, kto pisze artykuł dla kogo i dlaczego to bardziej złożona rzecz, niż po prostu kwestia płci xD Tak samo psioczenie na Captain Marvel, że geneza postaci nie jest tragiczna, wyrwana wręcz z telenoweli. Czy w uniwersum komiksowym jest miejsce dla szczęśliwych ludzi? Bez tragedii? Czy bohater musi stracić najbliższych, żebyśmy mogli się z nim sympatyzować? I kolejne pytanie: czy takich postaci (z bagażem emocjonalnym) i tak nie ma od grona? Ja totalnie widzę postać, która jest OP, kopie dupska, jest przy tym arogancka, idiotycznie pewna siebie.
    Mam wrażenie, że ten artykuł od początku zionie niechęcią do zarówno do filmu, jak i bohaterki i aktorki grającej główną rolę i tylko paroma zdaniami próbuje gdzieś wcisnąć bycie bezstronnym “fanem”. Wszędzie tylko coś tam, ale: “Jestem za różnorodnością, ale nie na siłę” xD Bo oczywiście hollywoodzkie kino to rozrywka białych, heteroseksualnych mężczyzn.
    Kij z tym, kim jestem i jakie mam poglądy. Ja po prostu nie lubię złych artykułów w sieci.

    • Coolturowo.pl

      W pierwszej kolejności – dzięki za komentarz. Jednak muszę kilka rzeczy sprostować:

      Ta właśnie kwestia płci została zupełnie niepotrzebnie wplątana do narracji już od samego początku – artykuł tylko zwracał uwagę na jej wystąpienie. Ignorowanie, lub piętnowanie w takiej właśnie narracji olbrzymiego grona fanów i stosowanie bardzo słabych zagrywek (o ironio) podjeżdżających pod seksizm, który jest im wmawiany nie jest po prostu dobre i trzeba o tym powiedzieć wprost.

      Kapitan Marvel jest postacią, która była resetowana już multum razy. Mało osób zdążyło przyzwyczaić się do niej szczególnie, że fakt ten był utrudniany ciągłymi zmianami. Część fanów pamięta nawet jej męską wersję. Ciężko zatem przy takiej postaci mówić, by była spójna. W czym leżą prawdziwe obawy? Nie w tym, że jej historia musi być tragiczna, ani w tym, że wszystko musi być dokładnie wyjaśnione, a w najbardziej podstawowej rzeczy – w zaciekawieniu odbiorcy. Wiele osób ma słuszne obawy czy nie okaże się kolejną Mary Sue, która dołączy ramię w ramię z inną postacią wykreowaną przez Disney – Rey. Taka postać jest po prostu nudna i naiwna w samych założeniach.

      Artykuł nie ma na celu zianie nienawiścią, a wręcz przeciwnie – punktuje i podaje przykłady tego co naprawdę się dzieje w otoczce tego filmu dla osób niezorientowanych w temacie, lub chcących się dowiedzieć czegoś więcej. Sam artykuł potępia właśnie sączony jad i przedstawia co się naprawdę na tej płaszczyźnie działo, a co jest bardzo często w mass mediach pomijane. Naprawdę wystarczy popatrzeć na parę zagranicznych i niezależnych źródeł, często samych fanów Marvela, którzy również punktują co się tak naprawdę dzieje i w jaki sposób jest to wszystko zamiatane pod tyłki samych fanów nazywanych trollami. Najczęściej zero rzeczowej argumentacji i mnóstwo ideologicznej papki, która zaznaczam – w pierwszej kolejności w ogóle nie powinna mieć miejsca. Bądźmy szczerzy – to film o superbohaterce, jeśli byłby dobry obroniłby się sam, wspomniana w artykule Wonder Woman podobała mi się jako film i jako postać, oczywiście też miałbym swoje “ale” w jej przypadku, tak samo jak miałbym “ale” do filmów gdzie występowały postacie męskie, bo nie ma to po prostu znaczenia. Płeć nie powinna mieć tu w ogóle znaczenia, a spirala została tak nakręcona, że ma.

      Jedną z moich ulubionych pozycji filmowych jest Alien – również posiada bohaterkę, a nie bohatera. Dlaczego nagle miałoby to być problemem? Otóż nie jest, problem jest kreowany sztucznie. W obecnych czasach jakakolwiek krytyka, lub nawet wytknięcie czegoś co jest faktem, spotyka się natychmiastowo z bombardowaniem seksizmem, rasizmem, homofobią i wieloma innymi określeniami, które najczęściej nie mają nic wspólnego z tematem.

      Jeśli ktoś jest fanem – z jakiego powodu miałby być uciszany i piętnowany za wyrażenie własnego zdania? Tak się właśnie stało i tak się coraz częściej dzieje, ta sama historia powtórzyła się już wcześniej przy Ostatnim Jedi, teraz przy Captain Marvel, zapewniam, że powtórzy się niestety ponownie. Szkoda.

      Pozdrawiam!

  • Avatar

    To jest jedna z głupszych recenzji jakie kiedykolwiek przeczytałam. Autorze chyba wiesz tyle o kulturze geekow co z big bang theory a i o samych historiach superbohaterów co z artykułów na wiki. Żenada. Przejedź się na comic con, zobacz kto głównie jest tam cosplayerem pogadaj z innymi odwiedzającymi. Jednak przede wszystkim zainwestuj w komiksy by następnie takich beznadziejnych wniosków o bohaterach nie wyciągać.

    • Coolturowo.pl

      Dziękuje za komentarz. Jednak postaram się wyjaśnić kilka rzeczy. O kulturze geeków wiem sporo, ponieważ sam się za jednego uważam, a historią superbohaterów interesuje się jakoś od ponad 25 lat. Znam kilku cosplayerów, posiadam trochę komiksów, choć nie nazwałbym tego wielką kolekcją (głównie pamiętającą lata 90). Dziękuje za komentarz, ale pragnę zauważyć, że fani komiksów (oraz mangi) to nie jest wielka, jednorodna grupa. Osobiście Captain Marvel wolałem z czasów, gdy była Ms. Marvel. I uważam, że Marvel źle ją zaczął promować do 1 ligi. Wcześniej moim zdaniem była postacią poboczną, jak choćby Dr. Strange. Znane dla fanów, ale nie mogące rywalizować popularnością z Iron Manem, Spider-Manem czy Kapitanem Ameryką. Najlepiej to było widać po Civil War II, choć potem niewiele lepiej się zmieniło. Nie jestem jedyną osobą, która wyciąga takie wnioski, wystarczy przejrzeć zagraniczne fora by zobaczyć, że ludzie dochodzą do takich samych wniosków.

      Jeszcze raz dziękuje za komentarz i pragnę przypomnieć, że podobnie jak bohaterowie, tak samo różnorodni są fani komiksów. Osobiście gdybym miał tylko okazję to pewnie albo ciągle grałbym w gry RPG, albo czytał komiksy 😉

      • Avatar

        To skoro tyle wiesz o kulturze geekow skad stwierdzenie że komiksy są głównie dla facetów? Moje koleżanki ogarniają lepiej komiksy niż nie jeden gość. Większość widowni na filmach o superbohaterach to kobiety, które ogarniają te historie a nie tylko samych aktorów.
        Kolejny argument przemawiajacy ze jestem oszukanym geekiem- Postać Wonder Woman została specjalnie stworzona by przyciągnąć damskich czytelników i im się to udało.
        A Ms. Marvel jest wymieniana jako jedna z najważniejszych superbohaterek od koniec lat 60. Pierwsza od Marvela była Invisible Woman, która utorowała ścieżkę dla superbohaterek w wydawnictwie-matce. Najbardziej wiodaca kobieta jest tam Jean Grey bo była nie tylko pozytywn postacią przez co czytelnicy ja uwielbiają. Wiedziałbyś to gdybyś tylko wykazał chociaż prawdziwe zainteresowanie komiksami i tym co się dzieje w środowisku.
        Poza tym pragnę nadmienić, ze postać Carol Danvers od samego początku była kojarzona z ruchem feministycznym przez to o co walczyła bohaterka oraz przez jej przydomek.
        Przed napisaniem kolejnych bzdur polecam dokładniejsza lekturę by nie oszukiwać swoich czytelników.

        • Coolturowo.pl

          Oczywiście, komiksy są dla każdego i nigdzie nie pisałem, że komiksy nie są również przeznaczone dla kobiet. W zamyśle jednak komiksy o superbohaterach są przeznaczone dla męskiej widowni. A przynajmniej tak było. Gratuluje zatem przyjaciółek, które interesują się komiksami 🙂

          I właśnie takie postacie jak Wonder Woman są przykładem, że komiksy ze swej natury były pisane pod męską widownie – Sama przyznałaś, że Diana została stworzona po to, by zachęcić do czytania komiksów damską widownie. Niestety (i to pisze z żalem) mało jest żeńskich superbohaterek, które w powszechnej świadomości zapisały się tak na kartach komiksów, jak ma to miejsce w przypadku Wonder Woman. Gratuluje wiedzy historycznej na temat superbohaterów, choć przestrzegałbym przed uważaniem się za alfę i omegę w danym temacie. Ms. Marvel może być wymieniana jako jedna z najważniejszych superbohaterek w przeszłości (i pewnie w ogóle), ale wiodącą postacią stała się dopiero od kilku lat. Nie rozumiem też dlaczego zarzucasz mi, że nie interesuje się komiksami? X-Men są moją ulubioną grupą bohaterów, a poza Wolverinem Jean Grey to mój ulubiony mutant (szczególnie z pamiętnego serialu animowanego z Fox Kids). X-Men czytam od 1997, komiksy od 1994, wydaje mi się więc, że trochę się orientuje w temacie.

          I nie mam zamiaru oszukiwać czytelników. Mam zamiar przedstawiać im jedynie inny punkt widzenia 🙂

          • Avatar

            Przeczytaj jeszcze raz swój artykuł, potem ostatni swój komentarz a potem moje zarzuty. Może wyłapiesz w końcu o co mi chodzi. Bo Twoja odpowiedz tylko mnie utwierdziła w tym, ze sam nie wiesz co piszesz i sam sobie przeczysz. Podpowiedź: czas w jakim się pisze jest ważny, szczególnie u osoby, która skrobie takie artykuły.

  • Avatar

    Ja byłam na filmie w kinie i mogę powiedzieć, że to najnudniejsza pozycja z MCU i najbardziej drętwa xD Film był słaby i jeśli ktoś go jeszcze broni to chyba tylko z przekonania 😛 Sorry, ale czekam na Avengersów, bo to był tylko zwykły i kiepski zapychacz, gdyby nie ta otoczka to film by przeszedł bez echa 😀

  • Avatar

    Choć uważam, że lekko spłyciłeś postać Captain Marvel (bo równie dobrze można by powiedzieć, że Thor czy Shazam to też klony Supermana), to jedna uważam za błąd mieszanie na siłę ideologii do kina bohaterskiego. Szczególnie tak kasowego jak same filmy, ale cóż, Marvel znany jest z bezsensownych decyzji. Takich jak kobieta Thor.

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu