Brightburn – bestia zamiast superbohatera.

In Kinomania, Rozrywka

Zapewne każdy zna tę historię. Kosmiczne dziecko przybywa na Ziemię i trafia na małą farmę, gdzie bierze go w opiekę grupka farmerów. Gdy dorasta odkrywa nadludzkie moce i staje się herosem, który bezustannie broni ludzkość. A gdyby historia potoczyła się trochę inaczej? Coś takiego pokazuje najnowsza produkcja Davida Yarovesky’ego Brightburn, który jest jedną z najciekawszych wariacji filmów o superbohaterach.

 

Superman jest chyba najsłynniejszym bohaterem, jaki zawitał na karty komiksów. Opowieść o ostatnim ocalałym z planety Krypton, którego rodzice wysłali na Ziemię, a tu trafił pod czułą opiekę rodziny Kentów. Nauczył się panować nad swoją mocą by stać się Supermanem, najpotężniejszym herosem błękitnej planety. Ciągle musiał uważać na swoje moce, bowiem nawet najmniejsze ich użycie mogło spowodować katastrofalne skutki. Dlatego przez większość czasu był zwykłym człowiekiem, Clarkiem Kentem.

Przez lata wielu zadawało sobie pytanie co by było, gdyby Superman stał się zły. Powstały różne rzeczy, które starały się to pokazać, między innymi Superman: Red Son (bohater trafia do ZSRR za czasów Stalina) oraz wspaniałe bijatyki Injustice. Do tego można zaliczyć najnowszy film Brightburn, noszący u nas podtytuł Syn Ciemności (tu akurat tłumaczenie jest moim zdaniem udane). Na to raczej nie pójdziecie z dziećmi, ale jeżeli chcecie się przestraszyć, to miło spędzicie czas.

 

Fabuła, którą wszyscy znamy.

 

Początek historii nikogo nie zaskoczy. Małżeństwo Tori i Kyle’a Breyerów mieszka w małym miasteczku Brightburn. Starają się o dziecko, ale te trafia do nich w zupełnie niespodziewany sposób. W okolicy rozbija się bowiem statek kosmiczny, którego jedynym pasażerem jest mały chłopiec. Adoptują go i nadają mu imię Brandon. Mijają lata, chłopiec dorasta, aż pewnego razu odkrywa, że jest praktycznie niezniszczalny. A także potrafi latać i strzelać laserami z oczu. Po tym zaczyna brać w górę jego buntownicza natura.

Rodzice starają nawrócić go na rozsądną drogę. Ale w okolicy zaczynają dziać się dziwne wypadki, których ofiarą padają zwierzęta. Brandon z kolei zaczyna sprawiać coraz większe problemy w szkole, nocami także zdarza mu się lunatykować. Tori, chcąc bardziej zrozumieć syna, przeszukuje jego rzeczy i natrafia na dziwne rysunki. Rodzice zaczynają zdawać sobie sprawę, że to nie anioł mógł spaść z nieba, ale najprawdziwszy diabeł.

 

Mam supermoce, pora stać się tyranem.

 

Choć wcześniej podałem dwie historię, w której człowiek ze stali jest mocno kontrowersyjny (lub wręcz zły), to żadna z nich (i wielu innych) nie pokazuje tak dobrze mrocznej wizji Supermana jak robi to Brightburn. Chłopak odkrywa swoje moce i pochodzenie chyba w najgorszym czasie dla innych, czyli okresie dojrzewania.  Nie jest to pierwszy raz, gdy ktoś postanowił pokazać podobną historię, w 2012 wyprodukowano Kronikę, w której trójka nastolatków również zdobyła supermoce i mocno się nimi bawiła, by pod koniec zacząć terror. Choć i tak Brightburn lepiej to pokazuje.

Bowiem to rasowy horror, któremu bliżej jest do Omen niż serii Blade. Dzieciak wie, czego chce, co akurat nie jest dobrą wiadomością dla ludzi. Nikt nie wierzy, że zwyczajne dziecko może być masowym mordercą. Poza tym nie wiadomo jak go powstrzymać, czym zabić. Superman może mieć kryptonit, ale w tym filmie (przynajmniej na razie) nie ma Lexa Luthora, gotowego go powstrzymać. Najbardziej spodobał mi się koniec, z urywkami z wiadomości. Zapewne i u nas nikt by nie uwierzył w to, co zobaczyłby w wiadomościach.

Nie będzie pewnie wielkim zaskoczeniem jeśli napisze, że Brandon w pewnym momencie postanawia narzucić swoją wolę innym. Nie spodziewajcie się, że zobaczycie wizję podboju świata. To tylko jego geneza, która opisuje historię od zera do potwora. Dobrze pokazuje co by się mogło stać, gdyby na serio pojawiła się taka osoba. Podejrzewam, że prędzej stałaby się monstrum niż kryształowym bohaterem.

 

Jak film się je?

 

Jeśli idzie o oprawę audiowizualną, to tej nie mam nic do zarzucenia. Efekty specjalne, choć tych nie ma zbyt wielu, wyglądają dobrze. Fajne wrażenie robi widok lewitującego w transie Brandona, “zakrwawiona kamera” oraz sceny przed napisami końcowymi. Troszkę mniej zapadła mi w pamięć muzyka, ale tej bynajmniej nie zaliczyłbym do złych.

Podobnie jest w przypadku gry aktorskiej. Świetnie spisał się Jackson A. Dunn jako tytułowy Brightburn. Wizja psychopatycznego dziecka z nadnaturalnymi mocami chyba od czasów Omena nie robiła takiego wrażenia. Aktorzy grający jego rodziców też dobrze grają. Widać, że nie wiedzą jak mają zachować się w tej całej sytuacji i po prostu boją się własnego syna. Gregory Alan Williams wciela się z kolei w lokalnego szeryfa, który stara się odkryć co się dzieje w jego poletku. Reszta obsady też dobrze się spisała, ale i ona tak na siebie nie zwraca uwagi. Całość skupia się głównie wokół Branodna i jego rodziców.

 

Czy będzie kontynuacja?

 

Końcówka Brightburn daje nadzieję, że może powstać następna część. Z miłą chęcią zobaczyłbym dalsze dzieje Brandona, który już doroślejszy postanawia narzucić swoją władzę ludzkości, a także jej starania powstrzymania monstrum. To zresztą ciekawy pomysł na stworzenie całego uniwersum, pełnego złych nadludzi. Zobaczyć szalonego Batmana, któremu bliżej jest do Jokera niż rycerza nocy; złego Aquamana, który zamiast ratować rozbitków zatapia statki czy nawet mrocznej wersji Justice League czy Avengersów.

Brightburn chyba najlepiej prezentuje to, jak źle by było, gdyby naprawdę istnieli nadludzie. Fakt, że osoby z supermocami mogłyby nas bronić nie zmienia tego, że na każdego herosa przypada z 10 jego przeciwników. Poza tym pokazuje, jak łatwo wielka moc może skorumpować i że znacznie łatwiej jest jej ulec niż nad nią zapanować. W końcu Superman w końcu zawsze starał się nikogo nie zabić i była to jedna z jego najważniejszych zasad. Brandon dość szybko to złamał i stał się niemal mrocznym alter-ego człowieka ze stali.

 

You may also read!

Krakowskie Spotkania Artystyczne 2019 – DIALOGI

Bunkier Sztuki słynie z prezentowania nie tylko nowoczesnej, ale również również alternatywnej i niespotykanej sztuki. Bez znaczenia czy polskiej,

Read More...

Historia smoków – Ogień i Krew

Zdaje się, że "Gra o tron" najlepszy okres ma już za sobą. Niedawno skończył się serial, a o premierze

Read More...

Stworki na ulicy – Pokemon GO

Pokemony ciągle cieszą się niesłabnącą popularnością. Ciągle wychodzą nowe gry, w coraz większej ilości miejsc da się kupić wersję

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu